poniedziałek, sierpnia 29, 2016

Comeback po 8 miesiącach

Hej kochani! :)

Tęskniliście za mną i moimi mongolskimi postami?
Mam nadzieję że chociaż kilku z Was jeszcze zostało,heh.
Jak nie to będę musiała po prostu pisać dla siebie :p 

No tak długiej przerwy to ja sobie chyba nigdy na tym blogu nie robiłam, ale powiem Wam że potrzebna mi była ta przerwa.
Nie sądzę żebym była w stanie ta bardzo na bieżąco pisać posty bo szczerze mój kochany syn pierworodny nadal jest strasznym dupotrujcą i nawet w tej chwili stoi nade mną abym odeszła od komputera i się nim zajęła, pomimo że sam chodzić już umie i zająć się sobą też jest w stanie,no ale niestety, jak widać mam kiepskiego szefa który nawet przerw moich nie akceptuje ;)
Trzeba przyznać po prostu że blogowanie nie sprawia takiej przyjemności kiedy nie ma się do tego warunków, ale postaram się chociaż z dwa razy w miesiącu dodać jakiegoś pościaka zaczynając od teraz :)

A więc co ciekawego przez te 8 miesięcy wydarzyło się u mnie?
Atmosfera w domu się poprawiła i z mężem nie mam tylu zgrzytów jak kiedyś, czasem coś jeszcze człowiek do siebie odszczeknie ale nie jest to nic w stylu 'ciche dni na 3 doby'.
Ze spaniem? No cóż, nadal marzę o całej przespanej nocy czy też nawet o jedno razowym przebudzeniu.
Niestety jeżeli mały nie obudzi się chociaż z 3 razy (przeważnie częściej no i nie zapominając o kilku godzinnym pod rząd niespaniu) przez jedną noc to jest to nocka dla niego stracona.
Myślałam o prawie jazdy czy pracy ale szczerze są to rzeczy z którymi będę musiała jeszcze poczekać aż mały podrośnie bo na dzień dzisiejszy nie byłoby to sensu.
Latem nie miałam nikogo do opieki nad dzieciakami a mąż robił cały czas nadgodziny, plus moja bezsenność nie były dobrą mieszanką, tak więc są to rzeczy które zostawiam na kolejne lata.

Waga? No nie schudłam szalenie dużo, z 73kg czy tam 74kg schudłam do 70kg.
Na siłownię przestałam chodzić bo nie opłacało się latem i zaczęłam ćwiczyć z Chodakowską oraz kilkoma innymi trenerami z YT. 
Staram się ćwiczyć co drugi dzień, ale tak jak na przykład teraz robię sobie przerwę,heh.
Nie schudłam tyle co bym chciała,ale zaakceptowałam fakt że nie mam bóg wie ile czasu dla siebie i po prostu powolutku muszę zmierzać ku moim celom.
Starałam się wszystko przyśpieszyć żeby być na topie jak reszta dziewczyn w moim wieku,no ale przy dwójce absorbujących małych dzieciaków no i  ze wszystkimi domowymi pracami spadającymi na mnie nie  nie było to takie łatwe.
Goniąc za tym ideałem dzisiejszej kobiety też nie czułam się dobrze tak więc cieszę się że zwolniłam tempo bo psychicznie czuję się lepiej i szczerze to nawet nie czuję do siebie takiego żalu że nie schudłam czy też że nie zaczęłam robić prawka lub jakieś robótki na lato.

Jeszcze do tego wszystkiego dojdę, na szczęście w Szwecji taka osoba jak ja nie jest jeszcze na straconej pozycji.
Dam małemu czas na to żeby podrósł, powinien się zrobić bardziej życiowy po ukończeniu 2 lat.
Teraz jak tak sobie przypominam ten czas pomiędzy 1 a 2 rokiem życia Niny był dla mnie najgorszym okresem w jej dorastaniu, a po tym jak skończyła 2 latka wszystko zaczęło iść z górki, nie wiem czemu spodziewałam się że z Maxem będzie łatwiej,heh.

Zdecydowałam się też na ścięcie moich długich włosów co ogólnie chciałam uczynić po większym zrzuceniu wagi,no ale szczerze mówiąc krótkie włoski nawet mi odchudzają twarz :)
Myślę o ponownej wycieczce do fryzjera bo już za bardzo mi odrosły a fryzjerka też nie miała na tyle jaj żeby jeszcze bardziej mi je skrócić :p 


A co do moich kolekcji i innych zainteresowań?

Moja kolekcja pinsów się troche powiększyła :)
Głównie ta Pokemonowa jak i zaczęłam na nowo zbierać pinsy z Króla Lwa <3


Wciągnęłam się bardziej w scrapbookowanie :)
Nareszcie ukończyłam album ze zdjęciami Niny z jej okresu niemowlęcego jak i mam album świąteczny, oraz mniejszy albumik na ciekawsze dni typu pierwszy dzień predszkola,urodziny,itd :3
Za jakiś czas chcę też zrobić album z pierwszego roczku Maxa,ale na razie nie mam na ten album weny :p 

No i od tygodnia opiekuję się trzema roślinkami: muchołówką amerykańska,fikusa tępego, no i grubosza jajowatego.
Może trzymanie roślin w domu nikogo nie dziwi, ale prawda jest tak że ja nigdy nie lubiłam kwiatów czy roślin i jeszcze do zeszłego tygodnia nawet mi przez głowę nie przeszła myśl o posiadaniu  jakiegokolwiek zielska na parapecie, a tu proszę, trzy roślinki za których żywot jestem odpowiedzialna  stoją u nas w sypialni i przyznaję że nawet dodają uroku :p 

W zeszłym tygodniu zaczął się nowy rok szkolny w Szwecji i od zeszłego wtorku Nina zaczęła drugi rok w przedszkolu :)
Prosto z grubej rury dzieciaki miały po 5 godzin zajęć na dzień i bez żadnego większego przedstawiania się nowych pedagogów.
Szczerze to już bardziej na lajcie w liceum bylo :p
Nina co prawda w miarę odważnie zniosła pierwszy tydzień i jutro drugi tydzień zaczynamy.
Najgorsze jest to że z niej jest straszny śpioch i ciężko jest ją o tej ósmej obudzić gdy zajęcia zaczynają się o dziewiątej,hmm :/



To by było na tyle moi drodzy :3

Strasznie długi post no ale musiał być napisany :p 
Tematyka bloga nadal będzie mieszana.
Nadal czasem coś skrobnę o macierzyństwie, o moich kolekcjach, ogólnie o pasji do animacji no i mojej codzienności,przemyśleniach.

Jeszcze we wrześniu powinnam napisać z dwa posty.
Jakby nie było wychodzi 17'' lalka Bella od  Disney Store, tak więc możecie się nawet spodziewać lalkowego posta pod koniec przyszłego miecha ;)