piątek, grudnia 04, 2015

Co gryzie moją Ninę?

W ostatnich dwóch tygodniach moja córa dostała strasznej awersji do przedszkola.
Rano jest ją ciężko wyprawić, nie chce jeść śniadania (we wtorek posłałam ją praktycznie na pusty żołądek), nie chce się czesać,myć zębów i jesteśmy ciągle spóźnione, no i płacze po drodze do przedszkola.
Z tego co przedszkolanki mówiły to Nina często płacze i wzywa tatę.
Drapiemy się po głowach i zastanawiamy o co chodzi?
Czy jest jakiś problem u nas w domu? Czy też chodzi o barierę językową i fakt że Nina nie rozumie co do niej mówią?
Młoda nie lubi posiłków oraz zebrań.
Zabawa typu malowanie, bawienie plasteliną, przebywanie na dworze czy też tańce ją natomiast cieszą.
Najdziwniejsze jest to że wszystko było ok wcześniej, zawsze trochę płakała gdy ją zostawiałam i płakała ze szczęścia że po nią przychodzę, ale teraz zachowuje się tak jakby dopiero co zaczęła chodzić do przedszkola.
Jakaś faza rozwojowa czy jak?
Szczerze to serce mnie boli gdy widzę jaka ona jest tam nie szczęśliwa i się aż zastanawiam czy nie za wcześnie ją posłałam :(
Poniedziałki, piątki i weekendy mamy wolne, no i Nina jest o wiele grzeczniejsza dzisiaj (po przedszkolu jest strasznie pyskata i nie chce jeść), widać że jest mniej zestresowana.
Przedszkolanki myslą nad przedłużeniem jej tygodnia od 3 dni do całych 5 dni, ale szczerze czy to pomoże dziecku które już nie znosi przedszkola, i nie rozumie dlaczego tam musi chodzić?
Zrozumiałabym że to byłoby dobrym wyjściem dla starszego dziecka, ale dla dwulatki to dodatkowe nerwy tylko będą, tak myślę.
Ninka wczoraj w drodze do domu, od razu uśmieszek na pyszczku i widać że chciała po prostu jak najszybciej do domu i fotka była dla niej nie na miejscu xD 
Naszczęście od 18 grudnia mamy wolne aż do 11 stycznia ze względu na ferie świąteczne.
Obydwie trochę odpoczniemy <3

6 komentarzy:


  1. moze dopiero teraz dotarło do niej ze tak bedzie juz zawsze i zrodził sie bunt? Może to przeczekać, bo czy faktycznie dzieje sie jej krzywda?
    ma ciepło i opiekę, zabawę i innych ludzi w koło którzy wydają sie byc troskliwi,uczy sie innego jezyka
    a ona buntuje sie i marudzi, byc moze to taki charakter ma ,byc moze woli byc sama w domu z wami niz robic cos co jej każą jak akurat nie ma ochoty albo nie lubi a buntuje sie pewnie tym o czym wiem ze zmartwi czyli odmwia jedzenia, odwleka wyjście z domu

    moze zrób z nia specjalna "przedszkolną" zabawę, wiem ze tak np w szpitalu tłumacza małym dzieciom co tez bedzie im robione, na przykładzie zabawki
    tez mozesz zrobic co takiego,miska albo lalę która ma isc do tego miejsca"przedszkole" razem z małą i i robic tam to co inne dzieci np uczyc sie nowych słowek które potem ma nauczyc ciebie? czyli pomagać tobie.

    Rano skoro nie chce sie myc i jesc to niech sie nie myje i niech nie je.Od nie umycia sie nie umrze a zje na pewno w przedszkolu jak poczuje głod
    no i warto chyba robic z nia w czasie gdy nie chodzić do przed. w ten poniedziałek i piatek to samo co w przedszkolu,tzn podobny rozkład zajęc.
    Pewnie też zwyczajnie za wami tęskni a jest za mała by się orientować w upływie czasu.





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z tym zjedzeniem w przedszkolu to akurat nie wyjdzie bo nie raz ją posyłałam na pusty żołądek (bo po prostu się spóźniałyśmy) i i tak tam nie jadła, co najwyżej parę małych marchewek. Nina jest klasycznym niejadkiem,heh.
      Na samym początku dawałam jej lale, ale zawsze widziałam jak inne dzieciaki z nią latały, a raz Nina nawet zapłakana była i uspokoiła się dopiero gdy poprosiłam chłopca o oddanie jej zabawki (akurat po nią przyszłam) i od tamtej pory nie daję jej zabawek bo po co inne dzieciaki mają się obnosić z jej rzeczami a ona bidna ma na to patrzeć.
      Rezygnować z przedszkola zamiaru nie mamy,ale serce boli gdy się widzi że nie do końca dobrze się tam czuje :/
      Możliwe właśnie że dotarło do niej to że to już jest na stałe.
      Ona zawsze była zbuntowana i należy do tych krzykliwych dzieci praktycznie odkąd zaczęła chodzić.
      Liczę na to że jej to przejdzie ....

      Usuń
    2. Muszę cie załamać ale niestety będzie coraz gorzej,zwłaszcza w gimnazjum.

      Usuń
    3. No bardzo możliwe, ja byłam co prawda spokojną nastolatką i nie za często matce pyskowałam, ale mąż jest strasznie narwany i myślę że ona może mieć charakter po nim :/

      Usuń
  2. Ale dlaczego ona już teraz, tak maleńka musi chodzić do przedszkola? Przecież z Twojego opisu wynika, że jest tam bardzo nieszczęśliwa! Dla mnie przedszkole było koszmarem, w pierwszej podstawówce, jako 8 -latka, zapadłam na nerwicę. O koloniach, na które wysyłano mnie "dla mojego dobra", nie wspomnę. Umierałam ze strachu już od wiosny. Jak ja się cieszyłam, kiedy chorowałam! ;-) A wybawieniem od koloni stała się operacja i długa rekonwalescencja. Ale w gruncie rzeczy, to cholernie smutne, że nie miałam wtedy żadnego wsparcia.
    Nie zmienisz bardzo wrażliwego, czy nonkonformistycznego dziecka. Niestety, tutaj w pierwszej kolejności muszą przystosować się rodzice. Może byście poszli do psychologa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste, język no i tutaj jest straszny nacisk na rozwój socjalny dzieci. Już gdy rok kończą jest wezwanie do przedszkola i nawet syn dostał, ale w tym roku go jeszcze nie puścimy.
      Nawet na kontrolach naciskają na przedszkola i naszej pielęgniarce spadł kamień z serca gdy dowiedziała się że Nina nie siedzi w domu ze mną już tylko z innymi ludźmi jest.
      Mnie szczerze serce boli, ale fakt faktem, teraz najlepiej żeby język poznawała, ale z drugiej to taki maluch :/
      Ale szczerze mówiąc w przedszkolu bawi się z innymi dziećmi, ma ciekawe zajęcia których w domu jej nie urządzam.
      No i ten jej bunt okazał się krótkotrwały bo już normalnie znowu zachowuje się w przedszkolu czyli po prostu może miała skok rozwojowy?
      Nikt nie wie oprócz Niny ;)

      Usuń