środa, października 28, 2015

Recenzja: Lalka Disney store wiosenna LE Anna 2015

No i oto i obiecana recenzja :)
Ta oto Anna jest moją drugą lalką którą kupiłam z Ebaya zamiast od razu w dniu wydania ze skelpu Disneyowskiego.
Niestety przez to że nie chciałam kupić jej z DSa zmuszona byłam przepłacić o 600zł, i najgorsze jest to że jeszcze będę chciała kupić Elsę, ale to dopiero po nowym roku gdyż przygotowania do świąt oraz te najnowsze lalki dużą część moich finansów pożerają.
 Jak widać Anna nosi sukienkę z końcówki filmu.
Przedstawiona sukienka pojawia się także na obrazie w pałacu Arendelle w krótkometrażówce Gorączka Lodu.

 W przeciwieństwie do dwóch poprzednich wydań lalkowych Anny, ta ma błyszczącą cerę.
Co ja o tym myślę?
No cóż, ludzie z tłustą cerą nie wyglądają korzystnie, i niestety tyczy się to także lalek które nie są magiczne tak jak wróżki powiedzmy.
Ania o wiele korzystniej wyglądałaby z matową buzią.
 Natomiast podobają mi się te błyszczące pasemka.
Co do makijażu lalki uważam że też wyszedł ładnie, nie jest za mocny a szmineczka bardzo letnia, akurat pasuje po zakończonej  zimie stulecia :)
 Jest jedna bardzo istotna i irytująca gafa która trafiła się mojej lalce, jak widzicie dziewka ma źle doklejone sztuczne rzęsy. Nie są po prostu w linii z tymi namalowanymi.
Jak na lalkę kosztującą 1085kr wszystko powinno być wykonane porządnie co do joty  :(
 Teraz przejdźmy do sukni.
Bardzo podoba mi się prostota sukni Anny. 
Nie są to przesadne kolory typu ostra czerwień, błękit czy róż.
Mogę sobie wyobrazić że kobiety w erze 1800 wybierały takie właśnie ponure codzienne kolory, w szczególności te biedniejsze.
Fakt że Anna jest księżniczką i ma taką sukienkę świadczy może o jej skromności ;)
 Spódnica jest wełniana, coś co pierwszy raz spotykam u tych lalek.
 Anula ma nawet halkę pod kiecką :)

 Detale takie jak piegi zostały zachowane, no i wydaje mi się że ta Anna ma najdłuższe dolne rzęsy ze wszystkich przeszłych wydań (lalka co wyjdzie 3 listopada wydaje się mieć je co prawda jeszcze dłuższe)

No i tył kartonu :)
Moja Anula ma numer 1600.
Ogólnie lalka cudna i bardzo żałuję że nie wzięłam jej od razu od producenta gdy miałam okazję. 
Ktoś niestety na drugim rynku musiał się na mojej głupocie dochapać ale tak już dalej nie będzie.
Wczoraj zamówiłam Elsę i Hansa z serii Fairytale Designer, a 3 listopada kupuję najnowsze Frozen Fever Annę i Elsę 17''  no i Designerską Annę z Kristoffem.
Od zeszłego tygodnia mam też Dżasminę która wyszła 13 października tak więc w przyciągu kolejnych 2 tygodni będę chciała zrobić nowy post lalkowy i dla odmiany nie będzie on o lalkach Krainy Lodu,heh :)

wtorek, października 27, 2015

Już nie długo nowa lalkowa recenzja!

Kochani, zapowiada się że dość sporo recenzji lalkowych będę miała dla was.
Wpierw wstawię posta o zaległej Ance, ostatnio wydaną Dżasminę będę musiała sfotografować, teraz czekam na wydanie Fairytale hero/villain Elsę i Hansę, a w przyszłym tygodniu czekają mnie nowe Anna i Elsa 17'' oraz Fairytale couple Kristoff i Anna! :D
Soon <3

Tak w ogóle,trzymajcie kciuki abym za 20 minut dała radę kupić Elsę i Hansa! :)

EDIT:
Właśnie zamówiłam zestaw Elsy i Hansa! :D Strony DS zadziałały dopiero po 10 minutach co prawda :p
Dla dzieciaków wzięłam także pluszowego Olafa, będzie jako prezent na święta,ale 100kr za zabawkę tutaj to naprawdę taniocha xD

środa, października 21, 2015

Jestem wściekła!

A więc tak, muszę się wam wyżalić na pewien temat.
Otóż sprawa wygląda tak.
Nina od kilku dni jest chora.
W zeszłą środę po śniadaniu młoda  mi się porzygała bo miała (no i zresztą nadal ma) problemy z gryzieniem oraz przełykaniem przez to że ma zapchany nos i spuchnięte gardło i kaszel.
Zwolniłam ją z przedszkola tego dnia bo stwierdziłam że z faktem że dziecko wyjątkowo źle się czuje i na dodatek musiała zostać  umyta bo cała była w wymiotach nie będzie problemem.
Mówimy tu przecież o 2 letnim dziecku, które na polskie standardy chodzi do żłobka (tu co prawda nie ma czegoś takiego, przedszkole jest po prostu od pierwszego roku życia), jest chude, no i niestety należy do tej chorowitej części dzieci.
Na drugi dzień gdy Ninę odbierałam dostałam nieziemski opierdol za to że dziecko nie poszło do przedszkola, bo według nich, jeżeli dziecko nie ma biegunki czy też jeżeli nie wymiotowało więcej niż jeden raz w przyciągu 48 godzin nadaje się na zajęcia.
Nie ma znaczenia innymi słowy czy dziecko czuje się jak gówno i czy czasem nie pozaraża innych dzieciaków, ma przyjść i już.

Stwierdziłam ok, jak chcą, Nina nadal jest chora, gluty lecą jej na kilka centymetrów a przedszkolankom nie śpieszy się dzieciakowi wycierać nosa (wczoraj zastałam ją tak zasmarkaną że o boże, i jakby tego było mało roczniaki bawiły się butami kurtkami innych dzieci, w tym Niny, przez co piach z piaskownicy  był na wszystkim, na czapce Niny, na pluszowym kocie innego dziecka, wszędzie dosłownie był syf, a najlepsze jest to że przedszkolanka była obecna i gdy mnie zobaczyła zrobiła tylko oczy jak pięć centów.....

Szczerze mówiąc to jestem wdzięczna mojej matce że nie posłała mnie do przedszkola bo jakaś felerna wydaje się być mi ta instytucja czasami, jedyne co daje korzyść to to że Nina powoli chwyta szwedzki i bawi się z innymi dziećmi, ale szkoda tylko że dzieciak przypłaca to swoim zdrowiem, zdrowiem ewentualnie swojego brata bo i Max napewno złapie od niech to choróbsko, no i inne dzieci też będą przez nią chore.

I najlepsze jest to że tu nie chodzi o to że ja posyłam dzieciaka chorego  bo jestem egoistką i chcę żeby łapało język i się rozwijało, a inne dzieci i ich rodziców mam w pupie, taki jest po prostu rozkaz przedszkolanek, ale jeżeli choroba się jej utrzyma do przyszłego wtorku to raczej ją zwolnię z całego tygodnia bo przyda jej się odpoczynek (dwie noce pod rząd już nie spała, i je dwa posiłki nie pełne na dzień...)

Potrzebowałam się trochę wygadać, nie wiem jak inne mamy postrzegają temat chorób w przedszkolach i żłobkach.
Ja byłam wychowywana przez ojca lekarza i matkę pielęgniarkę i szczerze nie było czegoś takiego jak puszczenie mnie przeziębionej do szkoły gdy była jeszcze mała.
Gdy zaprowadzam teraz Ninę z 20 centymetrowych glutem wiszącym jej pod nosem do przedszkola i z kaszlem, wiedząc że nie dała rady śniadania zjeść i że nie spała pół nocy to  boli mnie po prostu serce że robie córce takie coś :/

Jeżeli czytają mnie jakieś mamy to jak Wy robicie gdy wasze maluchy są chore?


sobota, października 10, 2015

Pierwsze prezenty świąteczne kupione

Dziś byliśmy na pierwszych zakupach świątecznych.
Kupiliśmy na razie po prezenciku dla Niny i dla Maxa.
Nina dostanie najnowsze klocki od Duplo a mały laptopa grającego z Fisher Price.
To co prawda nie koniec prezentów, ale z faktem że wyszło za obydwa 1000kr od razu a prosto po wypłacie nie jesteśmy tak więc nacieszyć się muszę tylko nimi na razie,haha!


Boże, jak ja bym chciała mieć już z głowy zakupy świąteczne.
Teraz gdy jest dwójka dzieci trzeba podwójnie kupować, a same jeszcze nie umieją określić się co chcą, heh.
Dla męża mam kupione dwa już od lipca, natrafiłam na okazję i bez zastanowienia kupiłam po prostu bo sporo zaoszczędziłam :)
Chcę żeby jedno i drugie dostało po 3 prezenty na łebka w samą wigilię plus po prezenciku na mikołajki, razem sześć prezentów jeszcze muszę kupić, już mnie portfel boli gdy tak teraz o tym myślę no ale no co, wigilia to wigilia, trzeba zaszaleć bo to i tak nie od nas prezenty a od Św. Mikołaja przecież xD

A wy zaczęliście  już zakupy świąteczne?

środa, października 07, 2015

Październiku witaj!

Hejka!
W Szwecji już na dobre rozpętała się jesień. 
Co krok jakieś gałązki leżą na ziemi, przez co Nina z jakiegoś dziwnego powodu cały czas się o nie potyka (w zeszłym roku jak zaczynała chodzić takiego problemu nie było,heh).

Ostatnich kilka tygodni dała mi za przeproszeniem  w pupę. Przez to że mały po chorobach pozostawił sobie w zwyczaju budzenie się co dwie godziny (bywa że obudzi się 3 razy na godzinę, wtedy chodzę przez cały dzień jak zombie i nie wiem nawet jak się nazywam) oraz ewentulanie co kilka dni każe mi się nosić aby go ponownie uspać  o piątej rano a nawet hej, pobudka całkowita bo na co komu sen :s
Przez to stałam się bardzo naburmuszoną osobą i nawet doszło do dość poważnych sprzeczek między mną i M.
Serio, nawet teraz gdy czasem ktoś coś napisze do mnie w internecie co nie do końca mi się podoba sprawia że wybucham i schodzę do poziomu dziecka z piaskownicy....

Nina zaczęła nareszcie chodzić do przedszkola.
 W zeszłym miesiącu była tylko 5 razy tak więc jest równie dzika jak w sierpniu gdy rok szkolny się zaczął i płacze za dwóch przy odstawianiu jej.
Dwa razy nawet stało się tak że po prostu zwymiotowała od histerii i musiałam po nią lecieć.
Szczerze mówiąc to czasem ciężko jest dopatrzeć się tych uroków macierzyństwa, i powiem wam że chwilami mam ochotę po prostu rzucić to wszystko i zrobić sobie wakacje, no ale niestety, tak to nie działa. 
Czy wypalona czy nie, zapierdzielać i tak trzeba xD
Ja teraz z młodym.
Gdy Niny w domu nie ma a on śpi jest taka błoga cisza i harmonia  w domu której od dawna mi brakowało...
Jak spać nie mogę to chociaż w ten sposób sobie mogę odpocząć chociaż :)

Tak na marginesie, wiem że wielu z was czeka też na jakieś posty poświęcone lalkom czy innym moim hobhy.
Jakiś czas temu kupiłam LE Annę od Disney Store której jeszcze wam nie pokazałam i czekam na tę chwilę w której będzie chciało mi się wziąć w łapy lustrzankę i pocykać jej fotki podczas gdy Nina będzie w przedszkolu, ale chwilowo takiej weny nie mam,heh.
W przyszłym tyogdniu zamawiam Dżasminę od DS i może to mnie zmotywuje do napisania posta o Ance żeby potem nie mieć nawału lalkowych zdjęć do zrobienia.

Na razie pochwalę się wam na szybkiego moją najnowszą figurką o której już wcześniej wam pisałam, Anna od Jima Shorea :)
Ta Anka jest moją ulubioną figurką powiem wam x3
Rzadko bywa tak żeby JS wydał figurki tak podobne do pierwowzoru, a przy tym miały tę magię artysty.
Będę chciała kupić jeszcze Elsę z tej serii ale wiem że nie będzie mi się na tyle podobała jak Anna,heh.
Z resztą po za lalkowymi zakupami nie mam kasy na kupowanie innych rzeczy teraz bo chcę mieć za co urządzić święta, a w tym roku pierwszy raz choinkę też będziemy mieli, tak więc Boże Narodzenie w tym roku będzie dość wyjątkowe (no i pierwsza gwiazdka Maxa to będzie).

Na koniec mam dla was Kiki z dyńką <3
Ta pannica ma ogólnie własnego bloga poświęconego sobie ale z braku weny do lalkowej fotografii stoi on pusty od kilku miesięcy :p
Jakoś tak pisząc już tutaj postanowiłam też dodać to zdjęcie tu :)
W tym miesiącu jest halloween i postanowiłam zainwestować w kilka drobnych ozdóbek do domu, typu właśnie takie żelowe dynie na okna :)
Tak wyglądają obecnie okna w salonie :)
Nie jest to jakiś mega przystrój, ale to tylko halloween i tyle starczy.
W innych pomieszczeniach też zawiesiliśmy girlandy z duchami i czaszkami, heh.
Jakoś dzieciakom trzeba umilać różne 'święta', a halloween tu się ogólnie obchodzi tak więc kto wie, w przyszłości może nakupuję figurek wilkołaków i innych Drakul aby naprawdę wprowadzić nastrój upiorny na miesiąc październik xD

No to tyle kochani na ten raz! :)