sobota, grudnia 19, 2015

Maseczki z Disney Store JP

Hej wam!
Nie jestem typem blogerki kosmetycznej gdyż takie blogi generalnie mnie nudzą i nie jestem ekspertką od makijażu czy kosmetologii.
Chcę się jednak z wami podzielić moimi przemyśleniami dotyczącymi japońskich maseczek z Disney Store.
 Dostałam je w takim uroczym opakowanku z Chipem i Dalem :3
Japończycy nazywają je Point Pads czyli nie są to może dosłownie maseczki a bardziej takie odświeżająco nakładki (co prawda znalazłam je na Ebayu po wpisaniu kluczowego słowa disney japan i w opisie produkty były jako mask).
Można je kupić z różnymi postaciami nawet z Elsą, ale ja wybrałam Roszpunkę bo po prostu lubię jej japońskie arty :) 
Nie żebym rozumiała nie wiadomo jak japoński (a rozumiem nada) ale zgaduję że na twarzy mają leżeć 5 do 10 minut i tak też je trzymałam.
Na zdjęciu poniżej  mam tylko po jednej nakładce per policzek, ale na obrazkach z tyłu opakowania narysowane było że można mieć ich po kilka na raz, i ja dołożyłam sobie jeszcze 3, jedną na czoło i dwie dodatkowe na policzki, inaczej to bez sensu było by to domowe spa :P
Oto jak duże są te nakładki.

Jaki efekt przyniosły te nakładki?
Odświeżyły mi trochę twarz, zgadza się, ale tylko na jakieś pół godziny.
Pozostawiają po sobie slem który jest ciężki do zmycia, ale zejść schodzi tylko trzeba trochę mordkę poszorować.
Tak właściwie to jedynym długotrwałym efektem tych pseudo maseczek jest to że buzia pachnie brzoskwinią x3
Z drugiej strony jest zima i mróz a moja cera jest ekstremalnie sucha o tej porze roku i tylko normalne maseczki mogą mi pomóc,heh.:)
Tak więc podsumowując, jeżeli DS chce się zdać pozytywnie na rynku kosmetycznym muszą zacząć produkować porządniejsze kosmetyki. :P
Dla ciekawych daję link na Ebayu do tych nakładek:Point Padsy

To byłoby tyle moi drodzy, ja spadam.
Dziś wreszcie będę miała z meżem parę godzin dla nas bez dzieciaków bo idziemy na nowe Star Warsy! :D 
Bilety czekają już od dwóch miesięcy na odebranie i nie mogę się doczekać <3
Co prawda znam wszystkie spoilery ale szczerze mówiąc to ja lubię spoilery.

Miłego weekendu kochani!

wtorek, grudnia 15, 2015

Nowa obudowa na telefon z Ariel

Hejka!
Od miesiąca mam nowy telefon. Tak jak za każdym razem gdy zmieniam telefon muszę mieć także obudowę na niego ponieważ nie chcę żeby się za szybko zniszczył no i lubię obudowy ze względów estetycznych.
Do telefonu zamówiłam sobie pierwszą obudowę wpierw z Ebaya.
Szczerze przysknerowałam trochę bo kupiłam wodną obudowę z Kopciuszkiem za 96kr z wysyłką z Hong Kongu.
Z jednej strony dobrze wiem że kupując coś za grosze na Ebayu, coś co na dodatek idzie z HK będzie na stówę podróbką, ale nie posłuchałam się tym razem głosu rozsądku tylko przemówiła do mnie niska cena (przeważnie jednak wolę zapłacić więcej i wiedzieć że mam oryginał).
Gdy obudowa przyszła okazało się że nie ma napisu Disney ani na samej obudowie, ani na opakowaniu.
Przez miesiąc telefon raczyłam 2 razy upuścić no i 2 razy zdarzyło się że Nina dała radę go dosięgnąć z łóżkowej półki co skończyło się dwoma upadkami gdyż młoda chciała mi albo go podać albo po prostu była zbyt mało delikatna.
Przez te upadki obudowa nabawiła się kilku pęknięć w kontach, ale na szczęście nic groźnego (strasznie bałam się że woda z obudowy zaleje telefon).

Bardzo źle przemyślany zakup, ale już nie muszę obawiać się o przyszłość telefonu ponieważ wczoraj doszła do mnie nowa obudowa, tym razem normalnie legalnie kupiona z Disney Store.
Zwykła pospolita obudowa, na dodatek z miękkim plastikiem dzięki czemu nie pęknie a telefon ma lepszą ochronę.
Zdecydowałam się też na motyw z Ariel bo szczerze nigdy nie miałam jej na moich obudowach, a była ona kiedyś moją ulubioną księżniczką Disneya.
Na dodatek miałam 30% zniżki przez co zapłaciłam trochę mniej i jestem super zadowolona z zakupu <3
Obudowa jest ogólnie japońska.
W Disney Store pojawił się dział który nazywa się D/Style w którym można znaleźć same japońskie Disneyowskie produkty głównie dla dorosłych kobiet.
Mam nadzieję że za jakiś czas dadzą o wiele więcej produktów japońskich bo bądźmy szczerzy, wiele rzeczy w DS JP jest o wiele fajniejszych niż w europejskim czy amerykańskim DSie ;)
Dla zainteresowanych: D/Style

piątek, grudnia 11, 2015

Lunch z Simbą :3

Dwa tygodnie temu zasiliłam moją 'kolekcję' kubków o model z Simbą od Disney Store.
Jestem szczęśliwa że kupiłam go wystarczająco szybko, bo sprawdzając szwedzkiego DSa  teraz nie mają go już na stanie.
Oto i moja majnowsza zdobycz:





Wszystkie rysunki pochodzą z artów produkcyjnych,
W jednym miejscu są nawet daty i info dotyczące jednego z model sheetów (nie znam polskiej nazwy, ale model sheets po angielsku nazywają się rysunki które pomagają animatorom trzymać się wyglądu danej postaci)
.
A oto mój skromny lunch dzisiaj xP
Sok, sandwich i jogurt, miała być owsianka, ale z faktem że Nina ucięła sobie drzemkę a mi głód do pupy zagląda postanowiłam robić sobie jedzenie, a najwyżej potem jeszcze z nią zjem.

Młoda przeważnie nie ucina sobie drzemek w ciągu dnia, ale od wczoraj ma gorączkę i musi wypoczywać.
Jeszcze zostały jej dwa dni przedszkola i mamy labę, łuhuu! ;D

Życzę Wam kochani udanego weekendu C: 

środa, grudnia 09, 2015

Pokemonowe Pinsy

Chyba nigdy na blogu nie wspominałam o tym że zbieram pinsy z pokemonami?
Oto i mój mały ale za to cieszący oczy zbiór:

Szczerze to ja nie oglądam serialu, w gry też od dawna nie grałam (chociaż mam ochotę czasem kupić na nowo Nintendo DSa, grę i pograć xP
Nawet nie wiem jak te wszystkie nowe pokemony się nazywają (startery co prawda znam).
Ale pokemonowe pinsy są na tyle słodkie że chwyciły mnie za serce i tak zaczęłam je latem zbierać, głównie same Pikachu x3
Pikachu Boston 2015 i pin świąteczny z Pikachu i Eeveem na 2015 roku są najnowszymi dodatkami do kolekcji.
To co mnie też tak przyciągnęło do tych pinsów to fakt że są o połowę tańsze od tych disneyowskich.
Najdroższy pin kosztuje max 50$ a to mało w porównaniu do cen pinsów Disneyowskich.
Przez te kilka miesięcy zauważyłam że pokepinsy zaczynają być co raz bardziej popularne pośród kolekcjonerów pokemonów którzy przeważnie zbierają pluszaki i karty, nawet Pokemon Center zaczęło częściej wydawać pinsy na halloween, święta itd. tak jak to Disney robi, a jakościowo są takie same <3
Produkty od PC ogólnie wydają się być fajne i myślę też kupić jakiś kubek czy kocyk przez Ebaya bo niestety samo PC nie wysyła po za Japonię czy USA. :( 

Mam w ogóle czytelników którzy są fanami poków? :)

wtorek, grudnia 08, 2015

Dentysta

No i po dentyście.
Wizytę kontrolną miałam i dostałam czas na usuwanie kamienia na styczeń i jedną dziurę mam do roboty na luty.
Zaniedbałam zęby tym razem, ale przy Maxie wszystko bardziej na stresie robię gdyż on jest bardziej płaczliwy, a ja nie znoszę gdy niemowlę płacze, od razu muszę się nim wtedy zająć, a mąż nie daje rady go uspokoić tak więc w rezultacie poranna i wieczorna higiena jamy ustnej odbywa się bardzo szybko, za szybko :P
Nigdy chyba nie miałam problemu z kamieniem na zębach, mąż mówi że to strasznie boli a znieczulenia nie dają, a ja nie daję sobie NIGDY czegokolwiek robić przy zębach bez znieczulenia,szczerze to zaczynam się bać....

 Czekając na moją kolej zauważyłam że nie deleko mnie siedziała jeszcze kobitka z synem.
Nie byłoby to niczym nadzwyczajnym gdyby nie to że i ona i chłopak byli polakami.
Dzieciak się bawił a mama gadała przez telefon o kuchni xD
Gadała przez komórkę dość cicho, może kapnęła się że jestem polką?
Szczerze łatwo jest poznać swoich po urodzie, jakoś tak instynktownie.
Nie raz jak jesteśmy w sklepie toja lub mąż mówimy sobie żeby być akurat cicho bo Polacy są, i  przeważnie ma się rację 
Jak nie po urodzie to po ciuchach faceta da się poznać, bo jednak polscy mężczyźni niechlujnie się ubierają w porównaniu do szwedów, w to wliczam mega kochanego męża,haha :p
M. co prawda na wyjścia zakłada jeansy a dresy trzyma na domowe przesiadywanie, ale kupowanie nowych bluzek co 5 lat gdy zaczynają łapać dziury to lekka przesada, tak przynajmniej uważam ja, moja matka, i jego siostra, ale my jesteśmy może modnisiami, nie wiem. xD

Życzę Wam przyjemnego wtorkowego wieczoru :)

Po Mikołajkach

Hejsan!
Jak Wam minęły mikołajki?
U nas fajnie. 
Z samego rana podłożyłam Ninie worek z prezentem tak aby mogła go otworzyć od razu po przebudzeniu.
Młoda przeważnie wstaje strasznie naburmuszona, ale tym razem paczka zainteresowała ją i wzięła się za wyjmowanie prezentu z worka i za otwieranie go.
Jakość zdjęcia fatalna bo robione telefonem przy jeszcze zasłoniętych żaluzjach,heh.

Na mikołajki nie miałam pomysłu co im kupić tak więc wcześniej składając zamówienie w Disney Store wzięłam zimowe pluszaki Minnie i Mickey bo akurat były w promocji xD
Mały tam się trochę Mickeym pobawił ale, pluszak i tak szybko został przejęty przez Ninę, a mały nawet nie protestował.
Spodziewałam się nawet że tak się skończy.
Po śniadaniu pojechaliśmy do moich rodziców co skończyło się na cało dniowym pobycie u nich.
Tam mały dostał już bardziej pasującą zabawkę na jego wiek z której był bardziej zadowolony i Ninie absolutnie nie można było jej zabierać bo kończyło się to płaczem ze strony malca.
Nina dostała coś  nad czym od dawna myślałam żeby jej kupić, ale jakoś wybierając prezenty mikołajkowe nie przyszło mi to do głowy, tablicę do rysowania. :)

Dzień uważam że został miło zaliczony :)

A dzisiaj w planach mam wizytę kontrolną u dentysty na 16:30.
Mąż będzie musiał mnie podwieźć  mimo że klinika leży 8 minut drogi stąd, ale szczerze o takich porach nie jest zbyt bezpiecznie chodzić po naszej okolicy ze względu na agresywnych uchodźców i narkomanów.
Z tego względu na kilka miesięcy aż do lutego zamroziłam moje członkostwo na siłowni która leży w tym samym miejscu co dentysta, strach po prostu wychodzić o zmierzchu.
Szwecja stała się naprawdę smutnym krajem....

Jak wam minęły mikołajki? Co dostaliście? :3


piątek, grudnia 04, 2015

Co gryzie moją Ninę?

W ostatnich dwóch tygodniach moja córa dostała strasznej awersji do przedszkola.
Rano jest ją ciężko wyprawić, nie chce jeść śniadania (we wtorek posłałam ją praktycznie na pusty żołądek), nie chce się czesać,myć zębów i jesteśmy ciągle spóźnione, no i płacze po drodze do przedszkola.
Z tego co przedszkolanki mówiły to Nina często płacze i wzywa tatę.
Drapiemy się po głowach i zastanawiamy o co chodzi?
Czy jest jakiś problem u nas w domu? Czy też chodzi o barierę językową i fakt że Nina nie rozumie co do niej mówią?
Młoda nie lubi posiłków oraz zebrań.
Zabawa typu malowanie, bawienie plasteliną, przebywanie na dworze czy też tańce ją natomiast cieszą.
Najdziwniejsze jest to że wszystko było ok wcześniej, zawsze trochę płakała gdy ją zostawiałam i płakała ze szczęścia że po nią przychodzę, ale teraz zachowuje się tak jakby dopiero co zaczęła chodzić do przedszkola.
Jakaś faza rozwojowa czy jak?
Szczerze to serce mnie boli gdy widzę jaka ona jest tam nie szczęśliwa i się aż zastanawiam czy nie za wcześnie ją posłałam :(
Poniedziałki, piątki i weekendy mamy wolne, no i Nina jest o wiele grzeczniejsza dzisiaj (po przedszkolu jest strasznie pyskata i nie chce jeść), widać że jest mniej zestresowana.
Przedszkolanki myslą nad przedłużeniem jej tygodnia od 3 dni do całych 5 dni, ale szczerze czy to pomoże dziecku które już nie znosi przedszkola, i nie rozumie dlaczego tam musi chodzić?
Zrozumiałabym że to byłoby dobrym wyjściem dla starszego dziecka, ale dla dwulatki to dodatkowe nerwy tylko będą, tak myślę.
Ninka wczoraj w drodze do domu, od razu uśmieszek na pyszczku i widać że chciała po prostu jak najszybciej do domu i fotka była dla niej nie na miejscu xD 
Naszczęście od 18 grudnia mamy wolne aż do 11 stycznia ze względu na ferie świąteczne.
Obydwie trochę odpoczniemy <3

czwartek, grudnia 03, 2015

Skrawek przeszłości...

Wczoraj robiłam generalne sprzątanie w mojej szafie.
Szafa jest przepełniona bobkami na choinkę, prezentami, dywanem pod choinkę oraz moimi ciuchami.
Jak łatwo zgadnąć miałam już dość tego że za każdym razem coś z szafy mi wyleci otwierając ją i postanowiłam chociaż ułożyć lepiej te wszystkie graty tak aby nic więcej mi na głowę nie spadło,heh.
Sprzątając natknęłam się na segregator z dokumentami w którym ku mojemu zdziwieniu zachowało się kilka rysunków z czasów gdy miałam czas na to (czyli przed dzieciakami).
Różowo włosą narysowałam w 2010 roku gdy jeszcze u rodziców mieszkałam, niepokolorowany rysunek był moim ostatnim jaki wykonałam w domu przed pierwszą ciążą (Maria Antonina w mojej wersji z anime Róża Wersalu) ,a rysunek egipskiej kociej księżniczki miał trafić na stronę Neopets do ich galerii.

Ciekawa jestem czy gdzieś w domu jeszcze coś się zachowało.
Tak naprawdę to wszystkie rysunki wyrzuciłam będąc w ciąży z Niną, gdyż chciałam zerwać z przeszłością (gdy zaszłam w ciążę chodziłam do szkoły komiksowej po której i tak wiedziałam że nie mam przyszłości, bo po za mastem Malmö nigdzie indziej bym nie dostała pracy jako rysownik książek dziecięcych, co najwyżej jeszcze w Sztokholmie.)

Po znalezieniu tych rysunków zaczęłam żałować że większość wylądowała w śmieciach bo z drugiej strony to fajna pamiątka z młodości.
Póki dzieciaki są małe nie będę miała czasu na rysowanie, i nie sądzę żebym kiedykolwiek jeszcze miała narysować i pokolorować jakąś ilustrację.

Gdy Nina się urodziła myślałam założyć bloga z własnymi komiksami które raz w tygodniu bym publikowała, ale gdy zasiadłam do kartki i ołówka podczas jednej z Niny drzemek  zauważyłam że nie mam weny.
Jakieś natchnienie zawsze mnie nachodziło słuchając muzyki, ale nie mogłam sobie pozwolić na siedzenie w słuchawkach bo co by było gdyby Nina się obudziła a ja bym tego nie słyszała?

Dzieci zabierają dużo energii i indywidualności i czasem tęsknie za czasami gdy rysowałam, grałam w gry, czy też farbowałam się na niebiesko,fioletowo czy różowowo.
Co do farbowania włosów, jasne że mogłabym, ale z drugiej strony nie chciałabym żeby inne matki na mnie krzywo patrzyły, a i tak widać że nie które matki mają mnie za bardzo młodą mamę, co trochę rozumiem bo nie raz mi mówiono że wyglądam na 17,heh.

Nie byłam super artystką, ale szczerze miło będzie te rysunki w przyszłości pokazać dzieciakom, a nie można powiedzieć też że rysowałam same kreskowe ludziki... xD
Rysowanie zaczyna być 'talentem' o którym sama zapominam że po części miałam....

wtorek, grudnia 01, 2015

Święta pora zacząć!

W weekend wzięliśmy się za świąteczny wystrój mieszkania.
Od wakacji nakręcałam się na święta i w lipcu już zaczęłam kupować pierwsze ozdoby i prezenty :)
Nawet nie wiecie jaką radochą było dla mnie rozwieszanie i rozstawianie tych wszystkich rzeczy <3
Już nie mogę doczekać się mikołajek gdy dzieciakom będzie można wręczyć pierwsze prezenty  :3
Max co prawda jeszcze nie okaże większych emocji związanych z prezentem,ale jestem ciekawa jak Nina zareaguje na pobudkę przy kolorowym pakunku z kokardką <3

Zawsze rajcowałam się świętami, ale człowiek naprawdę docenia to wszystko mając małe dzieci, szczerze to dla nich robi się tyle zachodu w okół świąt.

Oto jak teraz u nas wszystko wygląda:
Kuchnia, na oknie wisi jeszcze gwiazda,ale tej niestety nie widać


Dziecięcy pokój


Sypialnia



Salon 








Tak to u nas w tym roku wygląda :) Jeszcze została choinka, ale nie jestem pewna kiedy ją ubierać, czy 13 grudnia czy też 20 grudnia...

Prezenty też już wszystkie popakowane są poupychane w trzech różnych miejscach i czekają na swój big day xD
Ninie ostatnio udało się dorwać jeden prezent z mojej szafy ale nie otworzyła go, kokarda była zbyt interesująca i po prostu ją oderwała xD Mam nadzieję że nie będzie pamiętała tego incydentu bo chciałabym żeby 'wierzyła' w świętego Mikołaja póki jest mała :)
Na przyszły rok będę musiała przemyśleć lepsze skrytki,heh. 


A dziś z Niną otworzyłyśmy pierwsze okienka w naszych kalendarzach adwentowych  :)
Może i jestem za stara na kalendarz adwentowy no ale co tam, to fajny zwyczaj i fajnie jest mieć partnera do kalendarzyka.
Jeszcze w zeszłym roku młoda nie dostawała słodyczy, no i nie miała własnego kalendarza.
Była wniebowzięta gdy sama mogła otworzyć swoją lukę z czekoladką i zjeść x3
Chciała więcej, ale na szczęście jest to tylko jedna czekoladka dziennie i młodociana musi zaakceptować ten fakt :)

Jak dla mnie cały grudzień to Boże Narodzenie, 3 dni to za mało żeby nacieszyć się świętami,lol. 

piątek, listopada 27, 2015

Paczka Disney Store dla dzieciaków

Mąż dzisiaj odebrał paczkę z DSa, tym razem wszystko było dla dzieciaków (ubranka).
To co mnie zdziwiło to fakt że DS zaczął wysyłać swoje miękkie produkty w torbach zamiast kartonów.
 Dziś złożyłam zamówienie na kubek z Simbą z serii Animation Collection i mam nadzieję że nie wyślą go tak na dziko w reklamówce xD

Ninie kupiłam kapcie i piżamę z Zosią ponieważ miłość młodej do tego serialu rośnie co raz bardziej (wczoraj dużo zachodu robiła o to że jej koleżanka miała parasolkę z Zośką, coś nowego bo zazwyczaj dzieciaki reagują na jej plecak,kurtkę czy czapkę z KL/Zosią xD)

Dla małego kupiłam bodziaka z Chudym oraz na przyszłość bluzkę z Chewbaccą <3
Ciężko jest o ubranka ze Star Wars na chociażby 2latki tak więc gdy zobaczyłam że ta bluzka jest w tak małym rozmiarze musiałam ją kupić, mimo że półtora roku minie zanim będzie mógł ją nosić xD

Jutro zaczynamy dekorować mieszkanie na święta i nie mogę się już doczekać x3

Kiedy wy zaczynacie dekorować świątecznie wasze domy? :)

Gdy stare dewoty nie mają co robić....

Okej, a więc nie od dzisiaj młodsze i starsze generacje są jak ogień i woda.
Mieszamy w dzielnicy gdzie mieszka dużo starszych ludzi i młodych rodzin.
Niestety ma na klatce mamy tylko starszych sąsiadów, co od jakiegoś czasu daje nam ostro po pupach.
Mam trzech sąsiadów którzy czepiają się nas o pralnie i o 'dźwięki' które dochodzą z naszego mieszkania (twierdzą że mamy suszarkę w domu i że ja codziennie ją włączam między godziną 14:30 a 16:00).
Na początku chodziło tylko o tą przeklętą suszarkę (której nawet nie mamy). Byliśmy u dziadków porozmawiać na ten temat i wyjaśniliśmy sobie jedno i drugie i człowiek myślał że są na tyle ogarnięci że dotarło do nich no ale nie, po dwóch miesiącach zaczął się ten sam problem, i tym razem udało się staruszków zwabić do naszego mieszkania żeby przejrzeli na własne oczy że u nas nie ma czegoś takiego jak suszarka, i że mamy tylko pralkę która jest cicha i z resztą nie ma żadnych zakazów dotyczących posiadania pralki w mieszkaniu.
 Babcia się dziwiła i mówiła jak to ona nie chce żeby dochodziło do takich kłótni między nami sąsiadami (a w pralni gdzie mąż się zawsze na nich napotyka, babka drze mordę na niego).
Byli, zobaczyli, my jeszcze spotkaliśmy się z gościem który jest od pilnowania porządku na naszym terenie i sam przyznał że nie mamy suszarki, a prać w pralni możemy kiedy tylko chcemy, byle żeby nie był to czas już przez kogoś zajęty.
Niestety po tygodniu cyrk się zaczął na nowo i nadal starsze potwory twierdzą że mamy suszarkę ORAZ nowym problemem stało się to że za dużo mamy prania i po co czemu tak często pierzemy (raz na tydzień).
Powiedzmy sobie wprost. 
Mając dwójkę dzieci poniżej 3 roku życia dużo się brudzi. Max umie się posrać dosłownie bez przesadzania po same plecy i to częściej niż się zdarzało Ninie, Nina z kolei jest takim dzieckiem że często rzyga. 
W pralce domowej pierzemy tylko rzeczy dzieci bo nie chcemy żeby ewentualnie coś złapały z pralek publicznych.
Te dziadki po prostu nie mogą zrozumieć ile to się brudów zbiera przez tydzień przy dzieciach, no i wiadome, człowiek codziennie się myje i zmienia bieliznę, staruszkowie twierdzą że też codziennie zmieniają i się myją, ale jakoś nie wierzę w to żeby mieli wystarczająco skarpet i gaci na zmianę na powiedzmy dwa tygodnie czy też tym bardziej żeby codziennie się myli, higiena to przecież nic w czym dziadki powyżej 80 roku życia są dobre :P

Wczoraj trafiła się jednak akcja z bossem wszystkich natrętnych staruszek, taka babcia alfa.
Ona podobno nakręca tych dziadków z którymi już od sierpnia mamy na pieńku.
Mąż opowiadał że parę razy już miał z nią do czynienia (mąż robi pranie w pralni) ale wczoraj przegięła.
Nawyzywała męża od idiotów,imbecylów itd. za robienia prania. 
Nawet zaczęła grzebać w naszych BRUDNYCH rzeczach aby oszacować ile my pierzemy.
Przecież to jakiś obłęd jest!

Mąż zachowuje zimną krew przy tych starych moherach, ale też się w środku gotuje.
Babcia wychodząc trzasnęła drzwiami, mąż je jeszcze otworzył i tylko powiedział że tak się nie robi, a ona się wróciła i trzasnęła tak że aż okna się zatrzęsły.
To się nazywa cyrk na kółkach moi kochani :))

Poszliśmy wczoraj na spotkanie mieszkańców które było o 18:30 wczoraj.
Było szefostwo i kilka innych mieszkańców.
Dowiedzieliśmy się że inni też mają z nią problem i że babcia czepia się nawet o to jak pranie jest rozwieszone i czy dobrze zostało wyprane.
A, no i dowiedzieliśmy się że mąż gra w hockeya i że pierzemy dla kogoś innego, no proszę ile to się człowiek dowie na swój temat z plotek :))

 Jeden z szefów ma zadzwonić do tej dewoty i po raz setny z nią pogadać, a nam dano radę żeby dzwonić następnym razem na policję jeżeli mąż zostanie zwyzywany lub jeżeli w naszych rzeczach będzie grzebać.

Tym starcom naprawdę powinno się znaleźć jakieś zajęcie bo jak widać emerytura nie działa dobrze na ludzi :P
 Tak się chwilami człowiek zastanawia czy ta nagonka na nas istnieje tylko dlatego bo kilku dziadkom poważnie się nudzi, czy też ma to też jakieś podłoże rasistowskie szczerze mówiąc :P

poniedziałek, listopada 23, 2015

The Lion Guard

Wczoraj na Disney Channel USA miało premierę nowego serialu (film wprowadzający)  Disney Junior pod tytułem The Lion Guard.
The Lion Guard jest serialowym spin offem Króla Lwa.
Serial ma opowiadać o przygodach dzieci Simby i Nali, głównie o przygodach młodszego Kiona który staje się liderem grupki zwierząt mających na celu opiekę nad innymi zwierzakami potrzebującymi pomocy.
Kion i jego przyjaciele mają być czymś w stylu strażników porządku.
Szczerze to nie wiem dokładnie o co będzie chodziło w tym serialu, bo pomimo że obejrzałam tylko dwa zwiastuny z dźwiękiem, resztę na mute i możliwe że coś mi umknęło xD

Szczerze to jestem mocno podjarana tym serialem i mam nadzieję że nie długo trafi do szwedzkiego disney juniora :)
Król Lew był dużą częścią mojego wczesnego dzieciństwa i możliwość podzielenia się światem Simby z moimi dzieciakami będzie czymś wręcz magicznym :)

Uwielbiam z Niną oglądać Jej Wysokość Zosię,ale Kion i jego kumple będą mieli dla mnie wartość sentymentalną.
 W końcu świat Simby istniał już w tej samej formie w moich czasach, i nawet w serialu będzie Kiara która była jedną z moich ulubionych postaci gdy byłam mała (szczerze to zaczynam mieć ochotę zbierać wszystko co z Kiarą jest związane ale to byłaby lekka przesada,lol).
Zosia jest naprawdę fajnym serialem dla maluchów i super jest zobaczyć Ariel i resztę księżniczek, lecz za moich czasów księżniczki nie były jeszcze tak bardzo traktowane jak jedna masa tak jak to dzisiaj jest, no i nie lubię tej papierkowej 3d animacji :p
Na Disney Store USA zapowiadają nawet zabawki :D 
Już wiję  plany nad kupnem pluszaków ze wszystkimi postaciami, w szczególności z tymi kotowatymi, no i myślę że Bunga (zwierzak na grzbiecie hipopotama) będzie faworytem czym dzieciaki będą starsze, przynajmniej Nina :)


The Lion Guard jest napewno skierowany całkowicie do dzieci tak więc ci z was którzy myślą nad obejrzeniem wprowadzającego filmu, 'Return Of The Roar' niech nie spodziewają się ambitnego serialu.
Do TLG trzeba raczej podejść z nastawieniem dziecięcym i nutką nostalgii :)

Tak w ogóle kochani, jeżeli jesteście w grupie FB zwanej 'Polscy Fani Filmów Disneya' mamy teraz akcję Mikołajkową na której możecie wysłać drugiej osobie drobny disneyowski prezencik jak i oczywiście dostać jakiś w zamian :)

Jeżeli chcecie brać udział odezwijcie się do adminki Belli, miłej zabawy! :)

niedziela, listopada 22, 2015

Nieudana sobota...

Hejka!

Wczorajszy dzień spędziłam z dzieciakami sama w domu.
Niby fajnie i w ogóle, ale wiadome że w weekend chciałoby się pobyć też z tą drugą połówką a już z rana zdążyliśmy się pożreć...
Już w piątek wiedzieliśmy że M. będzie musiał iść do pracy i zaplanowałam sobie że ten cały czas co on będzie w robocie ja z dzieciakami spędzę u moich rodziców bo i to będę miała z kim pogadać na poziomie no i dzieciaki będę w innym środowisku.
Tak jednak się nie stało i cały dzień w domu spędziliśmy bo pokłóciłam się z mężem gdy przyjechał na obiad o jedną pierdołę przez co zdecydowałam się odmówić naszą wizytę i zadzwoniłam do mamy że nas nie będzie.
Nie zbyt ładnie bo wiem że mama przygotowała i jedzenie i zabawki dla Niny, ale niestety jak ja jestem wściekła to nie myślę logicznie.

Tak więc cały dzień spędziliśmy w domu a  M. zamiast do zapowiadanej 16 został do 20, bo dłużej mu zeszło w robocie, no i gdy wrócił jeszcze pokłóciliśmy się gdy Nina zwymiotowała, czyli dwie kłótnie jednego dnia, po prostu super!
Dzisiaj są jego 29 urodziny, i byłoby miło gdyby nastrój był trochę milszy dzisiaj, nie chcę żeby cały weekend był przez głupoty zepsuty  :P

Eh, czasem dni umieją być tak paskudne że aż żyć się odechciewa, hmy. 
Najgorzej w weekendy bo weekendy lubię mieć spokojne i przyjemne. :/
Jak widać wybitnie nam się wczoraj w domu nudziło xD

A jak wam mija ten weekend? Mam nadzieję że lepiej niż mnie :c

piątek, listopada 20, 2015

Świąteczne ciuszki

Hej wam :)

W środę mąż odebrał mi z poczty ubranka świąteczne dla dzieciaków od Disney Store :)
Ustaliłam już taką tradycję że dzieciaki na Wigilię u moich rodziców noszą stroje Mikołaja.
W tym roku co prawda tylko Max będzie w mikołajkowym przebraniu, a Nina ubierze sweterek świąteczny bo na jej rozmiar nie ma już strojów Mikołaja.
 Myślę też nad swetrem świątecznym i dla mnie, heh.
Gdyby tak jeszcze męża dało się zachęcić na zakup świątecznej bluzki chociaż byłoby super, ale na nim nie można polegać bo strata kasy.
Jasne trochę marnowanie pieniędzy to jest, no ale potem patrząc na takie świąteczne fotki sprzed lat człowiek wracałby wspomnieniami do takich rzeczy ;)

Oto jak Nina prezentowała się w ciuszkach w poprzednie święta:
Pierwsze święta Niny 2013, miała 4 miesiące na zdjęciu :)
(jak widać zdjęcie robione żelazkiem)
No i Nina w Zeszłym roku w wieku 14 ;ub 16'stu miesięcy, nie pamiętam teraz dokładnie :)

Pomyśleć że w tym roku na święta będziemy mieli dodatkową osóbkę,czyli Maxa. :3
Ciekawa jestem jak Max będzie reagował na te wszystkie światełka i ozdóbki <3
Co do Niny to mam straszne obawy co do choinki, wydaje mi się że  ta nie będzie mogła za długo stać bo dzieciak nam ją po prostu zrujnuje :p

Tyle co ja zainwestowałam w te święta, liczę że będą po prostu magiczne.
W tym roku wyjątkowo nie mogę doczekać się grudnia.
Mieszkanie zaczynam przyozdabiać już 28 lub 29 listopada czyli weekend na czas na pierwszy adwent.
Z choinką się wstrzymamy, i zobaczę czy ubierzemy ją 13 grudnia (dzień Św. Łucji i dużo ludzi tego dnia tu ubiera choinkę), albo tydzień przed świętami, sama nie wiem.
Z jednej strony chcę żeby chojak trochę postał, a z drugiej strony nie chcę męczyć się z ciągłym odganianiem Niny, heh.
To będzie nasza pierwsza choinka (ta na zdjęciu jest  moich  rodziców) oraz nasza pierwsza Wigilia tylko we czwórkę.
Szczerze to nigdy nie obchodziłam Wigilii bez moich rodziców, zawsze do nich przyjeżdżaliśmy nawet jak się wyprowadziłam do męża 5 lat temu.
W tym roku odwiedzimy ich dopiero w pierwszy dzień świąt, ponieważ mój ojciec będzie miał całodniowy dyżur w szpitalu 24 grudnia  :(

To tyle na dzisiaj kochani, do następnego razu! :)

czwartek, listopada 19, 2015

Disneyowskie 3D pocztówki z Japonii

Wiecie co, jestem naprawdę zadowolona że nareszcie mam za mną recenzje lalkowe :)
Nie to żebym nie lubiła o nich pisać, ale kiedy jest tyle lalek do opisania w krótkim czasie to naprawdę jest to deczko denne.

Dlatego też dziś chcę wam pokazać moje najnowsze dodatki do Disneyowskiej/postcrossingowej kolekcji :)

Oto i pocztówki 3D z Japoni!
Pierwszy raz gdy je zobaczyłam na Etsy zakochałam się w nich :)
Są co prawda bardzo drogie i 3 miesiące zajęło mi uzbieranie tej wesołej gromadki a i tak brakuje mi jeszcze pocztówki z Alicją.

Oto i pocztóweczki z bliska






 Jak widać księżniczki (oprócz Anny i Elsy) są narysowane trochę w stylu anime/manga co widać głównie po oczach.
Te pocztówki są naprawdę cudne i zdjęcia nie oddają ich realnego wyglądu niestety.:(
Japończycy wiedzą jak uczynić coś zachodniego typowo 'kawaii'.
Mam nadzieję że więcej wypuszczą takich cudeniek w przyszłości :)

Dodatkowo wrzucam też fotkę dwóch 3D pocztówek z Disney World (księżniczki i Mickey z Minnie) oraz fotkę lakierowanej kartki z Paryskiego Disneylandu <3