poniedziałek, grudnia 15, 2014

Księżniczki na świątecznych na kartkach z Japonii

Japonia jest krajem iście zacnym jeżeli chodzi o  Disneyowskich rzeczy.
Możemy tam dostać często o wiele ładniejsze rzeczy od tych robionych pod market Europejski lub Amerykański.
Papeteria Disneyowska jest wyjątkowo cudna, i co jakiś czas zbieram zestawy do listów, rolki z taśmą klejącą które często używam przy wymianie karteczkami, zachowując oczywiście chociaż po jednym egzemplarzu i dla mnie ;)
Tym razem pozwoliłam sobie na dość drogi wydatek, trochę z drogi gdyż kosztował mnie aż 350zł.
Kupiłam kartki świąteczne z księżniczkami od znajomego sprzedawcy z Japonii, ale niestety Szwecja posanowiła dowalić mi cło, przez co coś co powinno mnie wyjść około 150zł, kosztowało 350zł.....

Dobrze że chociaż te kartki są piękne, takich niespotkamy w Europie, przygotujcie się na bombę zdjęciową ;D

Oto i dwie zwykłe kartki




No i bardzo ciekawe kartki laleczkowe.  Materiał wokół kreacji naszych ulubionych bohaterek jest w rzeczywistości woreczkiem do którego możemy wsadzić drobne upominki dla znajomycgh lub rodziny.
Ja osobiście spotkałam się pierwszy raz z takim typem kartek świątecznych, i gdyby nie to że są one potwornie drogie kupiłabym z pewnością jeszcze jedną Roszpunkę, Elsę i Bellę żeby wysłać do rodziny, bo pomimo że nie są fanami DIsney'a, takie kartki z pewnością zrobiłyby na nich wrażenie :)


















Tak to co więcej u mnie? Wmiarę idzie do przodu...
Na święta będziemy mieli gości tak więc mało prawdopodobne że po 24 grudnia zobaczycie u mnie jakiegoś posta, aż do stycznia.
Czekam co prawda na kilka pinsów z USA o których bym chciała zrobić posta..

W sobotę byliśmy u moich rodziców. 13 grudnia obchodzi się tutaj dzień św. Łucji podczas którego w miejscach pracy lub szkołach urządza się 'pociąg Łucji'.
Dla zainteresowanych lekturą zapraszam na wikipedię ;)
Co prawda Łucja wypadła w tym roku w sobotę tak więc w sobotę poprsotu zjedliśmy w domu po lussekacie, które jest bułką szafranową z rodzynkami (nie lubię rodzynek, ale mogę przymknąć oko na nie raz w roku :)).
Nina załapała się na lussekatta w tym roku nawet. nie zjadła za dużo, ale hej, zawsze to jakiś nowy smaczek, może w przyszłym roku zacznie je wpierdzielać jak szalona ;D 
Oto i tego roczny lussekatt. Mam wrażenie że z roku na rok piekarzom co raz bardziej nie chce się ich piec :P
Może za rok lub dwa zacznę sam robić je w domu, zawsze to człowiek sam się lepiej postara ;P

Myślę że do 24 grudnia napiszę jeszcze chociaż jednego posta, zobaczymy, na razie żegnam was kochani i na wszelki wypadek już teraz życzę wam wesołych świąt! :)

5 komentarzy:

  1. Kartki przepiękne, jestem pod ogromnym wrażeniem! Szkoda, że trzeba je sprowadzać aż z Japonii i, że dochodzą cła :( Ale myślę, że było warto ;) Jakbyś już nie pojawiła się przed Świętami na blogu, to oczywiście składam najserdeczniejsze życzenia zdrowych, pogodnych Świąt Tobie, Malutkiej i Panu Mężowi :)
    Eryka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dziwi mnie to że cło tym razem mi dowalili, jakiś czas temu kupowałam droższą lalkę Pullip,a nawet naklejki o wartości 400zł i wtedy nie było cła, a do kartek o niższej jakości doszło cło. Nie rozumiem jak poczta rozpatruje kwestię cła :/
      Wesołych świąt moja droga! :)

      Usuń
  2. Wow! To naprawdę duży wydatek, ale kartki są śliczne, każdy kolekcjoner w końcu jest skłonny do poświęceń :3 Dwie pierwsze, Elsa i Roszpunka przypadły mi do gustu najbardziej, gdyż wyglądają jakby pomalowano je kilkoma plamami akwareli ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Japonii jest teraz sporo takich malowniczych papeterii Disneyowskiej jak te pierwze :)
      Ja na razie ma właśnie te kartki oraz kilka arkuszy naklejek, ale chcę także zakupić zestaw z kopertami i kartkami do wysyłania listów z Bellą,Ariel i Elsą <3

      Usuń
  3. Sa naprawde piękne!
    Pozdrawiam, Nati :)

    OdpowiedzUsuń