środa, grudnia 31, 2014

Pinsowy haul

Hej kochani!

Chciałam tego posta napisać dzień przed świętami, ale problem był taki że nie które z pinsów które pozamawiałam nie doszły wtedy jeszcze do mnie.
Teraz jednak mam jak zrobić pinsowy haul ostatniego miesiąca ;)
Oto i przypinki które wpadły w moje łapki:









Jak widać główną częścią mojej kolekcji są Simba i (od niedawna) Anna :)

Gdy reszta mi dojdzie porobię fotki znowu, teraz jednak chcę wam życzyć wszystkiego dobrego w nowym roku 2015 ;)


poniedziałek, grudnia 22, 2014

It's a boy! :) Update ciążowy

Halo!
Miałam jakiś czas temu zdradzić wam jak poszła wizyta u położnej którą mieliśmy w listopadzie, ale oczywiście nie miałam jak znaleźć czasu i chęci na napisanie tego posta :P

Na początku listopada mieliśmy  badanie usg na którym zobaczyliśmy naszego malucha po raz drugi.
Trafiliśmy na wyjątkowo fajną kobitkę (przy Ninie trafiła nam się stara jędza która wykonywała zabieg tak jakby ktoś ją do tego zmuszał....) która nam zdradziła nawet płeć dziecka :D
Okazuje się będzie to chłopiec! :)
Oczywiście te badania nie dają stuprocentowej pewności, ale szczerze mówiąc dość dobrze było widać co tam maluch ma między nogami (przy Ninie było to prawie nie możlwie pomimo badania 4D w 28 tygodniu ciąży przez to że panienka nie świeciła swoim 'dobrem narodowym'), i miejmy nadzieję że rzeczywiście będzie to chłopaczek, bo hej, biędziemy mogli przeżyć trochę dziewczyńskich doznań jak i tych związanych z chłopakiem. :D

Jeżeli będzie to na bank chłopak oczywistym imieniem będzie Maxymilian, w skrócie Max :)
Imię istnieje w Polsce (co prawda trochę inna pisownia w PL jest) no i tutaj, tak więc nigdzie nie będzie to imię nikogo dziwić :3

Jeżeli dziewczynka to nadal nie mamy pewności, wymyślę coś wtedy gdy zobaczę małą 'na żywo'. 
Nina też nie była planowanym imieniem bo chciałam nazwać ją Sonia, ale gdy mała pojawiła się na świecie widziałam w niej Ninę i tak też imię się w rodzinie przyjęło ;)


Co do  samej ciąży to na razie wszystko wygląda na razie ok, nie ma śladu jeszcze po zatruciu ciążowym i nie daj bóg żeby pojawiło się ono i przy tej ciąży.
Na siłownię przestałam chodzić, i nie, nie dlatego że mi się nie chcę bo z chęcią bym jeszcze poszarpała mazynkę do indoor walkingu, ale problem jest taki że siłownia na którą chodzę jest umieszczona w naszej dzielnicy, która nie należy do najspokojniejszych, i strach po prostu wychodzić jest po zmroku...
Siłownia leży 5 minut pieszo drogi stąd, i nie chcę męża i córę męczyć z podwożeniem mnie co by zajęło minutę jazdy, a 20 minut przygotowań ;P
Oczywiście co za tym idzie utyłam należycie 9 kilo, bo ćwiczenia były dla mnie jedynym sposobem aby nie przekroczyć chcianej wagi...

Ważę teraz prawie tyle co ważyłam gdy rodziłam Ninę a jestem dopiero w 6 miesiącu ciąży...
Na późną wiosnę i lato będę chciała wrócić na siłownię i doprowadzić się trochę do porządku, wtedy już będę po porodzie tak więc nie będę musiała się też tak oszczędzać ;)

Ciąża jak dotąd:
Jestem w 26 tygodniu ciąży (25+0)
Minęło 62.9% ciąży
Zostało 104 dni do rozwiązania

Aż nie chce mi się wierzyć że zostało prawie tylko 100 dni do porodu.
Pamiętam jak ciąża z Niną mi się dłużyła, ale gdy zostało właśnie 100 dni do porodu, zanim się obejrzałam i już człowiek miał malucha w ramionach do opieki przez teraz kolejne 18 lub 20 lat ;)

Ciekawe jak tym razem będzie, ogólnie ta ciąża leci mi szybko, powiedziałabym nawet że za szybko. Gdy dobrnę do magicznych trzech cyfer mam nadzieję że czas wrzuci trochę na luz, no chyba że takie 3 miesiące zlecą mi jak 2 tygodnie xD

No dobra, to na tyle :)
Jutro postaram się dodać ostatniego posta przedświątecznego, mam nadzieję tylko że paczuszki na które tak mocno teraz czekam dojdą dziś lub jutro ;)




poniedziałek, grudnia 15, 2014

Księżniczki na świątecznych na kartkach z Japonii

Japonia jest krajem iście zacnym jeżeli chodzi o  Disneyowskich rzeczy.
Możemy tam dostać często o wiele ładniejsze rzeczy od tych robionych pod market Europejski lub Amerykański.
Papeteria Disneyowska jest wyjątkowo cudna, i co jakiś czas zbieram zestawy do listów, rolki z taśmą klejącą które często używam przy wymianie karteczkami, zachowując oczywiście chociaż po jednym egzemplarzu i dla mnie ;)
Tym razem pozwoliłam sobie na dość drogi wydatek, trochę z drogi gdyż kosztował mnie aż 350zł.
Kupiłam kartki świąteczne z księżniczkami od znajomego sprzedawcy z Japonii, ale niestety Szwecja posanowiła dowalić mi cło, przez co coś co powinno mnie wyjść około 150zł, kosztowało 350zł.....

Dobrze że chociaż te kartki są piękne, takich niespotkamy w Europie, przygotujcie się na bombę zdjęciową ;D

Oto i dwie zwykłe kartki




No i bardzo ciekawe kartki laleczkowe.  Materiał wokół kreacji naszych ulubionych bohaterek jest w rzeczywistości woreczkiem do którego możemy wsadzić drobne upominki dla znajomycgh lub rodziny.
Ja osobiście spotkałam się pierwszy raz z takim typem kartek świątecznych, i gdyby nie to że są one potwornie drogie kupiłabym z pewnością jeszcze jedną Roszpunkę, Elsę i Bellę żeby wysłać do rodziny, bo pomimo że nie są fanami DIsney'a, takie kartki z pewnością zrobiłyby na nich wrażenie :)


















Tak to co więcej u mnie? Wmiarę idzie do przodu...
Na święta będziemy mieli gości tak więc mało prawdopodobne że po 24 grudnia zobaczycie u mnie jakiegoś posta, aż do stycznia.
Czekam co prawda na kilka pinsów z USA o których bym chciała zrobić posta..

W sobotę byliśmy u moich rodziców. 13 grudnia obchodzi się tutaj dzień św. Łucji podczas którego w miejscach pracy lub szkołach urządza się 'pociąg Łucji'.
Dla zainteresowanych lekturą zapraszam na wikipedię ;)
Co prawda Łucja wypadła w tym roku w sobotę tak więc w sobotę poprsotu zjedliśmy w domu po lussekacie, które jest bułką szafranową z rodzynkami (nie lubię rodzynek, ale mogę przymknąć oko na nie raz w roku :)).
Nina załapała się na lussekatta w tym roku nawet. nie zjadła za dużo, ale hej, zawsze to jakiś nowy smaczek, może w przyszłym roku zacznie je wpierdzielać jak szalona ;D 
Oto i tego roczny lussekatt. Mam wrażenie że z roku na rok piekarzom co raz bardziej nie chce się ich piec :P
Może za rok lub dwa zacznę sam robić je w domu, zawsze to człowiek sam się lepiej postara ;P

Myślę że do 24 grudnia napiszę jeszcze chociaż jednego posta, zobaczymy, na razie żegnam was kochani i na wszelki wypadek już teraz życzę wam wesołych świąt! :)