niedziela, listopada 02, 2014

Chorobowo....

U nas nadal panuje choroba...
Ja się co prawda już wykurowałam, mała jeszcze ma zapchany nosek, ale już przynajmniej nie ma kaszlu i gorączki.
Mąż za to najgorzej...
Dziś dzień prania i z braku miejsca koce wysuszone rozwieszamy gdzie popadnie (zbyt gorące żeby od razu chować je do szafy,heh). 
Na drzwiach, na łóżku małej, a nawet tym razem na drapaku co jak widać na poniższym zdjęciu bardzo spodobało się Mini i Ninie.
Dziweczyny urządziły sobie fajną zabawę ale musiałam przypominać kocicy o nie używaniu pazurów, nigdy z nią nie wiadomo, zabawa mogłaby ją za bardzo ponieść, a Ninka mogłaby mieć piękną sznytę na rączce. ;D
Zabawa trwała kilka minut i nie powiem, fajnie to wyglądało na żywo, potem skończyło się nawet na tym że mała przynosiła kotce pluszaki a ta je wciągała do góry na drapak xD


Zobaczę, może zacznę więcej blogować, szczerze to nabieram ochoty na pisaninę znowu, tak więc myślę że w Listopadzie teraz możecie się spodziewać takich 'życiowych' postów, jak i tych na temat Disney'ów ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz