poniedziałek, września 29, 2014

Dawno,dawno temu...

Hej kochani!
Spokojnie, nie umarłam, nie zapadłam się pod ziemię.
Powiem wam szczerze że po prostu nie mam już tak czas nu blogowanie co kiedyś.
Odkąd Nina nauczyła się chodzić (chodzi już od miesiąca) jest jej wszędzie pełno i nie mam czasu żeby usiąść napisać posta i po prostu się zrelaksować.
Mały szympans jest wszędzie i wchodzi nie koniecznie tam gdzie powinna co skończyło się już kilka razy małymi wypadkami no ale, mniejsza z tym ;p
To co tam się działo u mnie przez ten czas?

24 września byliśmy na pierwszym usg. Jestem w 13 tygodniu ciąży teraz i na 5'tego kwietnia mam obliczony poród. Zobaczymy jak to będzie, Nina zdecydowała się na podbicie świata o tydzień wcześniej niż mieliśmy w planach ;)
Mały raptor :3


Od czwartku zaczęłam uczęszczać na siłownię, okazało się niestety że bardzo łatwo przybieram dalej na wadzę i żebym nie ważyła pięknych 100 kilogramów zdecydowałam się na utrzymanie chociaż tej wagi co teraz mam i wzmocnienie ciała przed porodem...
 Było trochę narzekania ze strony mojej mamy na początku , ale chyba zrozumiała że jest mi to naprawdę potrzebne ;P
Zaczęłam trenować Indoor Walking którym zaczęłam się zajmować przed pierwszą ciążą.
Wrażenia po pierwszym dniu?
No cóż, nie mogłam się cisnąć tak jak kiedyś, ale i tak byłam wykończona i serce pikało mi jak szalone mimo że to był pass tylko 25 minutowy.
Pewnych ćwiczeń nie mogłam wykonywać ze względu na mój 'stan', ale kopa dostałam i muszę przyznać że po całej akcji dobrze się z tym czułam, pomimo że po 10 minutach liczyłam już każdą sekundę do końca! xD

Moja kolekcja zaczyna nabierać barw, mam już pełen karton naklejek i nawet nie wiem ile dokładnie ich mam ale powyżej 100 arkuszy już napewno, są to głównie naklejki Japońskie :3

No i na koniec mój chodzący koczkodan (zdjęcie już kilku tygodniowe z samych początków).
Teraz już czekam tylko na pierwsze słowa oraz na naukę robienia do nocnika ;p