sobota, sierpnia 02, 2014

Kilka ciekawostek o mnie


  1. Gdy weszłam w wiek dojrzewania zaczęłam mieć spore problemy z wagą i z pryszczami. Gdy w 2004 roku wyprowadziliśmy się do Szwecji postanowiłam za wszelką cenę schudnąć żeby nie stać się kozą ofiarną nowej szkoły. W półtora miesiąca schudłam 8 kilogramów pijąc tylko kolę i przesypiając mój głód, pewnie też coś jadłam, ale był to jeden lub dwa stałe posiłky na tydzień? Dokładnie nie pamiętam. Z 55 kilo zeszłam do 47 kilo. Czy było to dobre rozwiązanie problemu? Nie oczywiście. Jasne, wyglądałam lepiej, ale odbiło się to na moim zdrowiu. Doszło do tego że zemdlałam w szkole i mama musiała po mnie przyjść. Pamiętam tego dnia jaką katorgą było dla mnie zjedzenie kaszy manny, pierwszego prawdziwego posiłku od kilku tygodni, ja płakałam jedząc a mama na mnie wrzeszczała jak na 4 latkę xD Potem w szkole była seria spotkań z pielęgniarką i omawianie moich problemów. Udało mi się z tego wyjść zanim popadłam w chorobę. Co prawda chudość dzięki temu trzymała się mnie do 20 roku życia. Potem zaczęłam powolutku tyć aż w dniu dzisiejszym po ciąży ważę  calutkie 72 kilo. Na jesień jednak ze znajomą mam zamiar zacząć znowu chodzić na siłownię, bo domowy rowerek nie jest jednak na tyle motywujący dla mnie :P
  2. Jestem astmatyczką.
  3. Miałam 9 chłopaków (dwaj polacy licząc z mężem, jeden pół szwed pół polak, turek,ekwadorczyk i trzech szwedów (wszystkich poznałam w Szwecji)).
  4. Jestem nie cierpliwą i łatwo mnie wkurzyć.
  5. Nigdy nie chciałam mieć dzieci, dopiero po 22 roku życia instynkt macierzyński zaczął mnie brać, co prawda oprócz Niny nadal jestem dość obojętna na obce dzieci i nie za chętnie łapię z nimi kontakt xP
  6. Ominęłam całą drugą klasę gimnazjum, w trzeciej klasie miałam tylko WF, angielski, matematykę,historię i szwedzki. Oficjalnie przeszłam tylko jedną klasę gimnazjalną w Polsce, w Szwecji pierwsze dwa lata spędziłam głównie na nauce szwedzkiego,dlatego też mam taki brak w edukacji. ;P
  7. Nigdy nie miałam w szkole chemii.
  8. Mam dysleksję i dyskalkulię.
  9. Gdy przestanę karmić córę piersią będę chciała zrobić sobie tatuaż. Myślałam o tym już przed ciążą, ale szczerze mówiąc bałam się. Teraz inaczej do tego podchodzę bo w czasie porodu i pierwsze pół roku po przechodziłam gorsze bóle, i tatuaż nie jest mi już tak straszny. Myślę nad motywem kota w kapeluszu gotyckim lub po porostu nie wielki tatuaż Disneyowski :)
  10. Jestem z mężem od 8 lat i pomimo że dogadujemy się dobrze było kilka sytuacji w których myślałam nad zakończeniem związku, były takie dwa razy nawet po narodzinach Niny, ale to tylko moja szybka skłonność do złości przeze mnie przemawiała ;)
  11. Nie potrafię pływać pomimo że wiele razy każdy próbował mnie nauczyć. Ta fobia wytworzyła się we mnie po pierwszych lekcjach na basenie w zerówce. Jedyna woda jaką toleruję to ta w wannie.
  12. W drugiej klasie liceum przeniosłam się do liceum z ukierunkowaniem na animatora. Był to szczyt moich marzeń bo tylko 15 osób z całej Szwecji się dostało. Ja zaprzepaściłam wielką szansę gdyż nie tyle co tęskniłam za domem (mieszkałam w internacie), a z powodu chłopaka. Nie muszę chyba mówić że to była najgorsza decyzja życia? Do końca liceum zmagałam się z lekką depresją (mąż miał pecha poznać mnie akurat w tym kiepskim okresie życia, ale nie uciekł ode mnie ;D).
  13. W liceum chodziłam na kurs hiszpańskiego i kurs na masażystkę, pierwszy przechodziłam miesiąc a na drugim byłam tylko raz,heh.
  14. Pierwszą mangą jaką przeczytałam był Ranma 1/2. Szalałam za tą mangą i strasznie podobał mi się pomysł chłopaka zmieniającego się w dziewkę pod wpływem wody. Kupiłam wszystkie 38 tomów, kilka mam u nas w mieszkaniu, co do reszty to nie mam pojęcia czy jeszcze u rodziców są czy też mama je wyrzuciła :P
  15. Gdy miałam 18 lat przechodziłam przez okres decora chan, czyli ubieranie się specjalnie dziecinnie, farbowanie włosów na róż, wiele słodkich spinek i byłam obwieszona całą resztą 'kawaii' cholerstwa. Niby teraz też mój ubiór odbiega daleko od tego pasującego do mojego wieku, ale wtedy było naprawdę 'hardcore'owo', można powiedzieć że moją depresję 'zajadałam' pociesznym i bardzo wesołym wyglądem :D

2 komentarze:

  1. Współczuję dyskalkulii. Ja na szczęście nie mam problemów z liczeniem i jakoś mi idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. chciałabym zobaczyć cię w tym stylu decora chan :) musiało być przeuroczo. i zazdroszczę braku chemii - przecież to brzmi jak marzenie, nie cierpię tego dziwacznego przedmiotu.

    OdpowiedzUsuń