piątek, sierpnia 22, 2014

Disneywoski haul tygodnia

Hej moi drodzy!

Dziś chcę wam pokazać co w tym tygodniu przyszło do mnie z za oceanu ;)

Nr.1: Taśma klejąca z Kubusiem Puchatkiem z Japonii.

Wysyłam dość dużo listów. Ostatnio nawiązałam kontakt z moją starą najlepszą przyjaciółką z Polski, postanowiłyśmy zostać pen palsami (ma to jakąś polską nazwę??).
Tak to wymieniam się też dość dużo karteczkami (tak, od dwóch lat zbieram kartki do segregatora,głównie ze względu na motywy Disneyowskie ;D) i lubię po prostu wysłać ładnie przyzdobione listy, zazwyczaj odbiorcy się cieszą na widok listów ode mnie, a o to mi właśnie chodzi.  ;D


 Taśma z Puchatkiem ma śliczny książkowy motyw, nie jestem ogólnie fanką KP i nigdy nie byłam, ale muszę przyznać że ta rolka wydała mi się prześliczna i warta kupna ^w^

Kupiona na Modes4u.com

Nr.2: Bransoletka gumowa z Króla Lwa

Tak, a więc, może i tego typu bransoletki pasują lepiej dzieciom i nastolatkom przechodzącym przez okres emo/punk/goth a nie dziewczynie po 20'stce z jednym dzieckiem i drugim w drodze, ale przecież cały mój blog jest takim środkowym palcem do powszechnych przekonań dzisiejszego społeczeństwa ;D



 Musicie przyznać że motyw wyjęty prosto z filmu, obrobiony graficznie na kadr z komiksu wygląda czadowo?
Dla mnie było jedno pewne, muszę mieć tę bransoletkę, i będzie ona pewnym dodatkiem do moich Disneyowskich tshirtów ;)

Kupiona na Ebay'u :)

Nr.3: Komiksowe skarpetki ze Śpiącą Królewną

Skarpety jak skarpety niby, ale przecież takich na codzień się w sklepie nie widzi ;D
Kadry ze starych komiksów z Aurorą i czeredą.
Chyba możecie się już domyślić że mam słabość do komiksowych motywów na ciuchach i ozdobach? :D
 Kupione na Ebayu :)


Nr.4: Bluzka z Księżniczkami z Hot Topic.

Rzadko w HT można dostać coś typowo księżniczkowego.
Bardzo spodobał mi się dresowy wygląd bluzki z księżniczkami na kwiecistych tłach.
Bluzkę miałam już okazję nosić i powiem wam że należy do moich garderobowych faworytek ;)
Kupiona na Hottopic.com


Tak w ogóle kochani, stworzyłam stronę Facebook dla bloga. 
Zawsze kiedy będzie jakiś nowy post będę dodawała notkę tam na temat danego posta i być może nawet indywidualne posty jeżeli będę miała na to czas i ochotę (that's what bloggers do on FB,right?).

Zalajkujcie mnie tam jeżeli chcecie! :)

wtorek, sierpnia 19, 2014

Roczkowa imprezka Niny

Haj,haj! ^_^
Dziewiątego sierpnia odbyło się przyjęcie urodzinowe Ninki. 
Wszystko przebiegło lepiej niż zaplanowałam. :)
Jako tematykę urodzin wybrałam księżniczki Disney'a, sama je przecież mocno lubię i wydaje mi się że dla Niny też będą miłym wspomnieniem (wiem dobrze że nic z tych urodzin nie zapamiętała,ale patrząc na zdjęcia gdy będzie już starszą dziewczynką raczej powinna docenić jakie fajne przyjęcie jej wyprawiliśmy x3).

Ozdoby prezentowały się świetnie i wszystko wyglądało bajkowo i kolorowo, tak jak prawdziwe przyjęcie dla małego dziecko powinno wyglądać.
Prawdziwe sielankowe przyjęcie dla takiego malucha :)
Ogólnie urodzinki zostały podzielone na dwa dni, ale sobota była tym głównym eventem, i bardziej wyszukanym dniem że tak to nazwę :P
Całą imprezkę urządziliśmy u moich rodziców, gdyż u nich było więcej miejsca na gości.
Mała solenizantka :3
Stolik nr.1
Według Polskiej tradycji wystawiliśmy na stół książkę, portfel i różaniec.
Mała rzuciła się na książkę a potem na portfel różaniec omijając z daleka, tak więc zakonnicy w rodzinie nie będzie (mała i tak nawet nie jest ochrzczona gdyż uważamy że sama powinna wybrać sobie ewentualną wiarę gdy będzie nastolatką i będzie już świadoma tego czym jest religia, a nie mieć narzuconą przez rodzinę i tradycję...) xD.

 Prezenciki. C:
Na szóstce co prawda się nie skończyło, po weekendzie wzrosła ich liczba do jedenastu.
Nie zbyt zdrowo, ale naszczęście takie jednorazowe szaleństwo jej przecież nie zaszkodzi ;p
 Torcik w królewny z napisem Nina 1 Rok  czcionką Disneyowską (czcionkę akurat sama piekarnia, i lepiej wybrać nie mogli <3)
 Pierwszy torcik w życiu :3
Niestety został zbezczeszczony, ale taki widok wam daruję ;D
 Tort przed rzed pokrojeniem na stoliku nr.2 :3
No i na koniec ja z małą i już z drugim gagatkiem w brzuchu... C;

Tak w ogólę, dziękuję wam moi drodzy za gratulację w ostatnim poście! <3

niedziela, sierpnia 03, 2014

Jestem chyba opętana....

Nie wiem ile wydałam już na moją nowo zaczętą kolekcję naklejek, ale zdecydowanie mówię już temu koniec  (na jakiś czas przynajmniej). 
Zamówiłam 80 arkuszy naklejek, na wiele z nich nadal czekam.
Trochę żałuję bo w Hot Topic wyszło trochę nowych ciuchów o Disneyowskiej tematyce, a przez to naklejkowe szaleństwo zostało mi  na zamówienie tylko jednego tshirta :P
Gdy wszystko dojdzie powrzucam zdjęcia :)
Japońskie wodne naklejki z Alicją w Krainie Czarów.

Japończycy mają fioła na punkcie AWKC a ich naklejki są po prostu cudne, przez ich urok zaczęłam zbierać nie tylko te Disneyowskie ale i naklejki potocznie nazywane kawaii przez fanów <3


sobota, sierpnia 02, 2014

Kilka ciekawostek o mnie


  1. Gdy weszłam w wiek dojrzewania zaczęłam mieć spore problemy z wagą i z pryszczami. Gdy w 2004 roku wyprowadziliśmy się do Szwecji postanowiłam za wszelką cenę schudnąć żeby nie stać się kozą ofiarną nowej szkoły. W półtora miesiąca schudłam 8 kilogramów pijąc tylko kolę i przesypiając mój głód, pewnie też coś jadłam, ale był to jeden lub dwa stałe posiłky na tydzień? Dokładnie nie pamiętam. Z 55 kilo zeszłam do 47 kilo. Czy było to dobre rozwiązanie problemu? Nie oczywiście. Jasne, wyglądałam lepiej, ale odbiło się to na moim zdrowiu. Doszło do tego że zemdlałam w szkole i mama musiała po mnie przyjść. Pamiętam tego dnia jaką katorgą było dla mnie zjedzenie kaszy manny, pierwszego prawdziwego posiłku od kilku tygodni, ja płakałam jedząc a mama na mnie wrzeszczała jak na 4 latkę xD Potem w szkole była seria spotkań z pielęgniarką i omawianie moich problemów. Udało mi się z tego wyjść zanim popadłam w chorobę. Co prawda chudość dzięki temu trzymała się mnie do 20 roku życia. Potem zaczęłam powolutku tyć aż w dniu dzisiejszym po ciąży ważę  calutkie 72 kilo. Na jesień jednak ze znajomą mam zamiar zacząć znowu chodzić na siłownię, bo domowy rowerek nie jest jednak na tyle motywujący dla mnie :P
  2. Jestem astmatyczką.
  3. Miałam 9 chłopaków (dwaj polacy licząc z mężem, jeden pół szwed pół polak, turek,ekwadorczyk i trzech szwedów (wszystkich poznałam w Szwecji)).
  4. Jestem nie cierpliwą i łatwo mnie wkurzyć.
  5. Nigdy nie chciałam mieć dzieci, dopiero po 22 roku życia instynkt macierzyński zaczął mnie brać, co prawda oprócz Niny nadal jestem dość obojętna na obce dzieci i nie za chętnie łapię z nimi kontakt xP
  6. Ominęłam całą drugą klasę gimnazjum, w trzeciej klasie miałam tylko WF, angielski, matematykę,historię i szwedzki. Oficjalnie przeszłam tylko jedną klasę gimnazjalną w Polsce, w Szwecji pierwsze dwa lata spędziłam głównie na nauce szwedzkiego,dlatego też mam taki brak w edukacji. ;P
  7. Nigdy nie miałam w szkole chemii.
  8. Mam dysleksję i dyskalkulię.
  9. Gdy przestanę karmić córę piersią będę chciała zrobić sobie tatuaż. Myślałam o tym już przed ciążą, ale szczerze mówiąc bałam się. Teraz inaczej do tego podchodzę bo w czasie porodu i pierwsze pół roku po przechodziłam gorsze bóle, i tatuaż nie jest mi już tak straszny. Myślę nad motywem kota w kapeluszu gotyckim lub po porostu nie wielki tatuaż Disneyowski :)
  10. Jestem z mężem od 8 lat i pomimo że dogadujemy się dobrze było kilka sytuacji w których myślałam nad zakończeniem związku, były takie dwa razy nawet po narodzinach Niny, ale to tylko moja szybka skłonność do złości przeze mnie przemawiała ;)
  11. Nie potrafię pływać pomimo że wiele razy każdy próbował mnie nauczyć. Ta fobia wytworzyła się we mnie po pierwszych lekcjach na basenie w zerówce. Jedyna woda jaką toleruję to ta w wannie.
  12. W drugiej klasie liceum przeniosłam się do liceum z ukierunkowaniem na animatora. Był to szczyt moich marzeń bo tylko 15 osób z całej Szwecji się dostało. Ja zaprzepaściłam wielką szansę gdyż nie tyle co tęskniłam za domem (mieszkałam w internacie), a z powodu chłopaka. Nie muszę chyba mówić że to była najgorsza decyzja życia? Do końca liceum zmagałam się z lekką depresją (mąż miał pecha poznać mnie akurat w tym kiepskim okresie życia, ale nie uciekł ode mnie ;D).
  13. W liceum chodziłam na kurs hiszpańskiego i kurs na masażystkę, pierwszy przechodziłam miesiąc a na drugim byłam tylko raz,heh.
  14. Pierwszą mangą jaką przeczytałam był Ranma 1/2. Szalałam za tą mangą i strasznie podobał mi się pomysł chłopaka zmieniającego się w dziewkę pod wpływem wody. Kupiłam wszystkie 38 tomów, kilka mam u nas w mieszkaniu, co do reszty to nie mam pojęcia czy jeszcze u rodziców są czy też mama je wyrzuciła :P
  15. Gdy miałam 18 lat przechodziłam przez okres decora chan, czyli ubieranie się specjalnie dziecinnie, farbowanie włosów na róż, wiele słodkich spinek i byłam obwieszona całą resztą 'kawaii' cholerstwa. Niby teraz też mój ubiór odbiega daleko od tego pasującego do mojego wieku, ale wtedy było naprawdę 'hardcore'owo', można powiedzieć że moją depresję 'zajadałam' pociesznym i bardzo wesołym wyglądem :D

piątek, sierpnia 01, 2014

Natti, Natti

Czyli po szwedzku pieszczotliwe dobranoc ;)
Właśnie biorę się za jedzenie kolacjo obiadu. 
Pizza kebabowa (jak widać ja jako naczelny dzikus jem pizzę z samym sosem i z serem, zawsze ściągam mięso i zostawiam z dwa trzy kawałki tylko bo inaczej jest tego dla mnie za dużo :P)
Wybaczcie za ten syf na stole, ale mała lubi rozlewać swoją wodę gdy się nie zauważy po całym stole, co się kończy właśnie takim oto wyglądem, dopiero jutro mam w planach ogarnięcie go. ;o

Życzę wam miłego piątkowego wieczoru kochani <3

Trochę dla mnie, trochę dla Niny

Dziś sporo rzeczy przyszło do nas, tunika My Little Pony z Asosa dla mnie, Ciuchy z Disney Store dla Niny oraz nowy kubek do domu, oraz ręcznik z Anną i Elsą ze szwedzkiego sklepu zabawkowego :)
 Stare kucyki są równie urocze co te nowe ;)

 Trochę nowych ubranek na kolejne pół roku. :)
No i na koniec kubeczek z Alicją w Krainie Czarów.
Na ten kubek czaiłam się już na Amerykańskim Disney Store, ale bałam się cła.
Gdy wybierając ciuszki dla małej na szwedzkiej stronie zobaczyłam kubeczek musiałam go mieć, i bez większego namysłu dodałam go do koszyka.
Naprawdę pomysłowy kubek :)