niedziela, lipca 20, 2014

Blogosfera Polska i Szwecja Kompletnie-Dwa Różne Światy

Dziś chcę poruszyć temat blogosfery szwedzkiej,która jest mi bliższa, oraz polskiej.

Jest spora różnica między blogerkami i blogerami z tych dwóch krajów.
W Szwecji nie ma pojęcia 'szafiarka', jasne, są blogi modowe ale te nie cieszą się taką popularnością jak blogi prywatne.
Szwecja jest narodem cichym,spokojnym ale wścibskim.
Uwielbiamy czytać i komentować codzienność innych ludzi.
Nie będę kłamać, polskie blogi są dla mnie dość nudnawe, szczególnie te szafiarskie, bo jestem przyzwyczajona do innego stylu blogowania.
Codzienne posty o outfitach dnia, czy też o nowej kolekcji Addidasa mnie nie rajcują.
Nie czuję się zżyta z Jessicą Mercedes czy Maffashion, bo mało piszą o swojej codzienności i o swoich przemyśleniach.

Kilkoma Szwedzkimi blogami które codziennie odwiedzam są: Kissie (dziewczyna jest w połowie Polką, zasłynęła ze skandali dotyczących jej operacji plastycznych w nastoletnim wieku i jej drogiego stylu życia), Dessie (znana za skandale i ostre imprezowanie, teraz również jest mamą), Foki (pionierka blogowania o słodkim 'kawaii' stylu życia i stylizacjach),Paula (zdobyła popularność za bycie dziewczyną znanego blogera oraz za bloga parentingowego, ogólnie równa dziewczyna ze świetną rodziną :)) oraz Blondinbella (pierwsza rozpoznawalna szwedzka blogerka).

Jak widzicie u nas łatwo jest stać się sławnym. Nie trzeba znać się na modzie żeby być kimś, wystarczy pisać o swoim życiu, i jeżeli jest wystarczająco ciekawe i luksusowe (a szwedzi kochają luksusy i życie bez zmartwień)  możesz na tym zarobić (Kissie zarabia o wiele więcej od Maffashion czy JM, czytając newsy o nich na Pudelku i przechwalanie się ich zarobkami czasem chce mi się śmiać xD)

Jeżeli chodzi o blogi Polskie to nie czytam ich zbyt wielu, ale jest kilka które zdołałam poznać i staram się na bieżąco odwiedzać.
Ankyls Lady ArięNekonekou,Life oraz blog Chanelki są blogami które podczytuję, ale przyznaję że nie jestem na tyle częstym ich gościem jak blogów szwedzkich.

Starałam się też wciągnąć w kilka innych blogów, ale szczerze to większość blogów PL, jest na mój smak zbyt mdłe. W szczególności blogi parentingowe w Polsce cierpią strasznie jeżeli chodzi o ich zawartość...
Za dużo jest recenzji olejków i wiecznego pisania o samych dzieciach.
W Szwecji blogi parentingowe nie ograniczają się do samych dzieci, są trochę bardziej jak mój blog czy Pauli z linka.
Dobrze znamy mamę, jej cele i zainteresowania, no i równie dobrze znamy dziecko danej blogerki.
Blogi szwedzkie parentingowe są bardziej wyważone, i mama jest równie ważnym elementem co jej dziecko.
Polskie blogi parentngowe stoją w miejscu i się nie rozwijają najprawdopodobniej dlatego bo kobiety piszą głównie o tym co firma Nestle im przysyła co miesiąc, oraz o tych wszystkich cudach jakie mała Amelka czy Jasio wyprawiają.

Jasne, opisywanie każdego nowo nabytego doświadczenia dziecka jest esencją blogów parentingowych, ale mamy nie powinny zapominać  też o tym że i one są ważnymi cząstkami swoich blogów.
My mamy nie jesteśmy przecież  robotami do wychowywania i karmienia dzieci, no i nie jesteśmy zaprogramowane na samo myślenie o swoich pociechach 24h na dobę.
 Blogerki parentingowe powinny też opisywać lepiej siebie i swoje zainteresowania, bo jestem pewna że wiele mam ma ciekawe zainteresowania, a może nawet są mamy w Polsce z takimi nie typowymi zainteresowaniami jak ja, o nich bym chętnie poczytała a nie o nowym kremiku Johnson's Baby i jaką to gładką pupkę ma dziecko po danym kremie. ;)

Niestety czytając większość polskich parentingowców mam wrażenie że nadal kobiety cierpią na przypadłość matek polek, pomimo że w opisach piszą o swoich ciekawych zainteresowaniach.
Lepiej jest chyba czasem dodać też zdjęcie siebie, lub napisać coś o sobie, niż dodać kolejną fotkę jedzącego Adasia czy Marysi bez pieluszki ;p
Odkąd zaczęłam dodawać zdjęcia małej, mój blog napewno popadł w kategorię parentingowego, ale nie chcę dać się zaszufladkować, i nadal piszę też bardzo o sobie.

Jasne, pisanie o swoich przemyśleniach czy zainteresowaniach może skończyć się nie ciekawie, tak jak to się i stało w moim przypadku (tutaj kłania się incydent z Wiochą.pl z 2012 roku), ale prawda jest taka że nawet pisanie o outfitach może skończyć nie ciekawie, czytając Pudelka nie odnoszę wrażenia żeby Maffashion czy Charlize miały same fanki :P

W Polsce za dużo jest blogów tematycznych, blogerzy ściśle trzymają się jednej reguły.
Piszesz albo o dzieciach, albo o kosmetykach, albo o modzie,sporcie, jedzeniu czy polityce.

Naprawdę brak mi tej indywidualności, poznania osoby za ekranem komputera i aparatu.
Świat blogosfery poznałam wpierw po przez szwedzkie blogi, i niestety gust co do stylu prowadzenia naszych internetowych pamiętników i wylewników podchodzi głównie pod szwedzkie 'podniebienie'.
Mamy jedną, lepiej znaną szafiarkę, Kenzę, (oprócz niej jest też Angelica Blick) ale gdy biedna zaczęła pisać tylko o outfitach wyświetlenia jej bloga spadły na łeb i szyję, i biedna znowu musiała zacząć pisać o swojej codzienności.

W Szwecji też jest plaga hejterów blogowych, i chyba w każdym kraju jest.
U nas co prawda przypomina to bardziej wojnę pomiędzy hejterami i blogerkami, bo było kilka razy że dziewczyny musiały zmieniać adresy zamieszkania bo a to zostali oblane farbą, krwią świńską lub były prześladowane, podglądane, a nawet dostawały pogruszki że zostaną zabite, ich rodziny zostaną wykończone itd....

Z tego co wiem to Polskie megablogerki nie mają jeszcze tego kłopotu, i reakcje JM na kilka hejtów pod instagramem jest śmiechu warte, bo jeszcze nie poznała co to znaczy piętno blogerki, te nasze szwedzkie bloggwiazdy musiały już przechodzić przez o wiele gorsze sytuacje z antyfanami w roli głównej...

Boom blogowy pojawił się w Polsce trochę po Szwecji, i nadal widzę że polskie blogi są jeszcze trochę za szwedzkimi.
To co na Pudelku ludzi dziwi jeżeli chodzi o Maffkę czy JM jest normalnością w świecie szwedzkiej blogosfery.

Zapewne ma to doczynienia z mentalnością narodów, ale jak dotąd nie spotkałam się jeszcze z polską blogerką, tym bardziej parentingową która robiłaby sobie sweet focie w samej bieliźnie tak jak to jest w przypadku wymienionej przeze mnie Dessie.
Takie coś kręci szwedzką publikę, a polską nie za bardzo.

Ja lubię blogować o codzienności. Prowadzenie bloga o samym Disney'u znudziło mnie, lubię wylewać się na blogu w postach takich jak ten, oraz pisać o nowych zakupach, o tym co dziś ciekaego robiłam,gdzie byłam.

A co wy myślicie? Czytacie też zagraniczne blogi? 
Bardzo różnią się od tych polskich?

4 komentarze:

  1. Jejciu, uwielbiam takie posty jak te :3 Twój blog w moim osobistym odczuciu jest inny i się wyróżnia, co właśnie daje mu ogromny plus :3
    Ja ni bardzo czytam zagraniczne blogi, więc się nie wypowiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wydaje mi się że co raz więcej blogerów polskich zaczyna prowadzić bardziej osobiste blogi <3
      Nadal jest jednak większa część blogerów którzy piszą głównie tematycznie, mam nadzieję jednak że będzie co raz więcej blogów o różnorodnej tematyce i takich w których czlowiek może się bardziej 'związać' emocjonalnie z danym blogerem

      Usuń
  2. Uwielbiam oprócz twojego bloga, polski blog 1 dorosłego faceta fana strzelnictwa który z poczuciem humoru piszę o codzienności(rodzinie,pracy itp),recenzje filmów i muzyki,swoje przemyślenia,o swojej pasji(zawody strzeleckie) oraz o polityce. Zawsze do wpisów dodaje ładne i śmieszne zdjęcia kotów itp. Niestety przez hejterów którzy wpuścili mu wirusa na bloga przeniósł blog na prywatny profil facebooka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejterzy są plagą internetu, sama nie lubię wielu rzeczy czy blogerów, ale po prostu nie odwiedzam ich blogów lub po prostu nie komentuję bo z jednej strony nie chcę żeby dana osoba miała przeze mnie gorsze samopoczucie.
      :(

      Usuń